Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Akcja.

W końcu jest o czym pisać. W końcu coś sie dzieje. Jest jakaś akcja. I tak w związku z akcją, zachciało mi sie pisać o agenturowaniu. Bo to jest tak, że można usiąść i siedzieć i patrzeć i nic nie robić. I to jest dobre i miłe i czasem naprawde tak trzeba. Ale, czasem jak sie za dużo tak siedzi, to potem człowiek nie potrafi wstać i coś zdziałać. Zrobić coś z niczego jest trudno. I trudno jest doprowadzić jakiś niewyraźny pomysł do realizacji. Ale, czasem można i trzeba dla własnej i innych przyjemności czy potrzeby. I dlatego też coś sie dzieje. Jest jakaś akcja.

Over and over

It's a tricky, tricky thing...

Żeby tak jakoś balansować na linie życia coby być z tego balansowania zadowolonym to dopiero sztuka. Oczywiście można do tego podejść czysto optymistyczno-logicznie: spojrzeć na całość i właściwie bez względu na wszystko powiedzieć sobie „jest dobrze, a mogło być gorzej”. Jednak na ogół takie podejście nie jest aż takie znowuż oczywiste.
Człowiek żyje w teraźniejszości i chciałby czuć zadowolenie z teraźniejszości. W ideale pewnie z każdego momentu w ogóle. I tu cały pies jest pogrzebane bo, it's a tricky, tricky thing.

Najlepsi z najlepszych

Tydzień temu zapowiadałem chwalenie się spektakularnymi osiągnięciami ale nie pomyślałem że za tydzień trafię w 1 listopada. A to nie jest przecież dzień do przechwałek i udowadniania swojej spektakularności. Byli lepsi, a już ich nie ma...

Wspomnijmy najlepszych agentów jakich nosiła ta ziemia.

Niespektakularny wpis

O tak. Ten wpis jest niespektakularny, ale następny będzie jego przeciwieństwem. Jak wszystko co w następnym tygodniu. Gdyż to będzie tydzień spektakularny.

Jeszcze nie wiem za bardzo jak to się zorganizuje ale na pewno dam radę zrobić masę spektakularnych rzeczy, o których teraz nawet nie jestem w stanie pomyśleć. To przecież takie proste :)

Tymczasem jednak. Koniec tygodnia niespektakularnego.

Minimalizm wymuszony II

I chociaż to część druga to związku z poprzednią ma tylko tyle że wtedy napisałem że dzisiaj napiszę i napisałem.

Ostatnimi czasy została wprowadzona przez wymuszenie nieco zmodyfikowana idea minimalistycznego pokoju. Pierwotnie chodziło o to żeby pozbywać się rzeczy z pokoju, a modyfikacja polega na tym że większość rzeczy skupiła się w jednej części pokoju a następnie ta część została odłączona od pokoju. W praktycznym efekcie mam minimalistycznie malutki pokoiczek oraz magazyn różności (czytaj: śmietnik stosowany) niekoniecznie nawet swoich. Wszystko przez wymianę okien w mojej bazie operacyjnej.

Oczywistą zaletą stanu jest fakt posiadania nowych okien. Poza tym fajne jest to że nagle mam względnie mało rzeczy w pokoiku a magazynem nie muszę się ogólnie przejmować.

Wadą jednakże jest to że jak coś trafiło do magazynu a jest potrzebne to znalezienie tego czegoś nie jest zbyt prostą sprawą. Innym minusem jest fakt pokrycia wszystkiego (jeszcze nie wyczyszczonego) warstwą pyłu... Generalnie syf panuje.

Z innych myśli krążących po głowie - wymiana krzesła. Kontrowersyjnym nieco jest to że praktycznie nie mam biurka. Czyli nowe siedzisko niewiele polepszy mój los.

Z innych myśli nie krążących po głowie, ale czasem się pojawiających - akcja. Miewam pomysły ale zaczynam mieć wrażenie że inne zajęcia wysycają cały dostępny czas i nie zrealizuję pomysłów przez ostatecznym terminem. Albo po prostu za mało się koncentruję na akcji.

Minimalizm wymuszony

Tydzień temu miałem napisać że nic nie napiszę, ale nie napisałem. Dzisiaj miałem napisać coś normalnego ale tylko napiszę że nic nie napiszę. Za tydzień za to będzie bez niespodzianek - na pewno nie napiszę. Czyli za dwa tygodnie jest szansa że coś powstanie od strony agenta.

Koniec transmisji.

Akcja.

Dłuży mi sie akcja. Jakoś tak nie wychodzi, jak powinna. Dwie wyprawy z aparatem w teren na razie były i obydwie tak średnio udane. Może da sie wybrać pare zdjęć z tego. Poza tym, troche jednak trzebaby więcej a tu jakoś to nie wychodzi. Może w sobotę? Może coś sie ruszy. Chyba dobrze by było zacząć już następny etap.

p.s. Miały być inne akcje wymyślone i jakoś cisza jest!

Lotniczym poproszę

Tym razem będzie coś, ale będzie najkrócej jak się da bo czas goni.

Przypadek dwóch niewidomych podróżników, których nie wpuszczono do samolotu może nie odcisnął mi się w świadomości na tyle żebym pamiętał o tym do końca życia, ale jednak wczoraj rano jeszcze wspomnienie o nich żyło. W związku tym przypomniał mi się artykuł, który kiedyś przeczytałem w Angorze, a który był przedrukowany z NIE, a który pewnie był tłumaczony skąd indziej jeszcze. Ogólnie chodziło o to że po zniszczeniu WTC przez porwane samoloty pasażerskie na świecie dużo się pozmieniało w kwestii tego co może obsługa samolotu zrobić z pasażerami. Konkretniej, za co może ich wyrzucić z samolotu. Artykuł był długi i opisywał ładnie poszczególne przypadki, ale ja tylko wypiszę same "przewinienia".

Ludzie z samolotów ostatnimi czasy byli wyrzucani za:

  • karmienie piersią (oberwało się całej rodzinie)
  • dzieci
    • powtarzające w kółko jedną frazę i nie łykające tabletek uspokajających
    • z autyzmem, któremu ciężko było zapiąć pasy (samolot żeby wysadzić matkę z dzieckiem zawrócił z pasa startowego)
  • dawanie klapsów dzieciom (to w ogóle była historia, bo nie dość że wywalili matkę z dziećmi z samolotu to potem ona jeszcze odsiedziała 3 miesiące w areszcie, dostała zakaz opuszczania miasta i straciła prawa rodzicielskie)
  • oglądanie pisemek erotycznych
  • zbyt krótką spódniczkę i głęboki dekolt
  • śpiewy na pokładzie
  • propagowanie różnych treści
    • „Bush światowy terrorysta Nr. 1” na koszulce
    • „Meet the fuckers” na koszulce przedstawiającej gabinet Busha (żeby było głupiej tego wywalili na międzylądowaniu)
    • „Nie będziemy milczeć” po angielsku i arabsku na koszulce
    • wpinany znaczek „Podejrzany o terroryzm”
  • modlitwy na pokładzie (widać Żydzi się podejrzanie modlą)
  • podrywanie stewardess
  • śmierdzenie potem (lepiej mniej waliz zabrać niż nie lecieć ;)
  • Ponadto:
    - pewna amerykańska rodzina, której przodkowie byli Arabami, została wyrzucona z samolotu gdyż ktoś usłyszał jak się zastanawiali, które miejsca w samolocie są bezpieczne
    - zespół Caribbean Steel International został wyrzucony z samolotu, gdyż członkowie zespołu są czarniawi, w poczekalni siedzili razem a w samolocie usiedli osobno.

    A najlepsze na koniec :) Tu już przepiszę, a co.
    „Antonius Slotboom został wyrzucony z lotu Northwest Airlines z Amsterdamu do Bombaju, gdy pozwolił sobie na uwagę, że brutalne potraktowanie 12 Hindusów, którzy zostali aresztowani za to, że zmieniali miejsca i nie wyłączyli telefonów komórkowych, przypomina metody hitlerowskie. W celu wyrzucenia Hindusów i Slotblooma samolot zawrócił na lotnisko, eskortowany przez myśliwce F-16.”
    Po prostu LOL.

    Do tego dochodzi nasza krajowa gwiazda Jan Maria Rokita, którego też wyrzucono choć nie pamiętam za bardzo za co.

    Latanie samolotami jest śmieszne :)

Faktycznie.

Faktycznie agenci zaangażowani są w rolnictwo. Może i na poziomie minimalnym lub też wirtualnym. Ale jednak.

Spokojne i przewidywalne hobby jest potrzebne. Jest naprawde dobrym sposobem na bierny wypoczynek i popieram go całkowicie. Plus, fajnie jest być z czegoś zadowolonym. To jakoś pomaga w codziennym życiu.

Poza tym, to życie agentki toczy sie tak sobie. Znów chciała dobrze i zrobiła sobie wielką krzywdę. Krzywda tym większa jest, bo za oknem jest pięknie a ona cierpi. Ale cóż... życie, prawda?

Następny brak

Wpisu dziś nie będzie. Zabrakło zasobów czasowych na dokonanie tego wyczynu.

Warto jednakże zaznaczyć że agenci ostatnimi czasy wzięli się za obserwację farm (swoich!).