Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo


Archiwum: kwiecień 2008

Krótko i nie na temat

agent 30/04/2008 @ 23:02

Jak na pisać nie na temat skoro temat jest nie na temat?

Odrywając się jednak od paradoksów.
W entuzjazmie jest coś czego nie lubię. Nie wiem co to, ale to coś jakoś mnie odpycha. Nie to żebym nie bywał entuzjastycznie do czegoś nastawiony. Bywam. Bardzo rzadko jednak zdarza się tak, że entuzjazm ten jest generalnie widoczny. Agent powinien chyba zachowywać zimną krew w każdej sytuacji, nie?

Odchył w planie

agent 27/04/2008 @ 21:02

Kwiatki
W takie dni jak ten zaczynam się zastanawiać jak wielką rolę może odgrywać przyzwyczajenie w życiu.
(tu agent przez dłuższy czas bije się z myślami na temat ich sformułowania)
Z jakiegoś powodu tylko jeden sposób wykonania planu jest uznawany za właściwy. Poprzestawianie zadań powinno dać teoretycznie taki sam efekt, ale w praktyce sprawdzić tego się nie da bo z założenia jest to przeciwne przyzwyczajeniu, więc nie warto nawet próbować.
Zastanawiającym jest też rozwój sytuacji w której z jakiś powodów zakłócenie powodujące opuszczenie pewnych rzeczy z planu stało się stałe. Czy poprzestawiałbym plan tak żeby móc znowu wykonywać wszystkie punkty? Czy też może bym na stałe opuścił ten punkt? To chyba byłby taki test faktycznej potrzeby istnienia punktu w planie.

Na razie zakładam jednak, że za tydzień wszystko wróci do normalności i znowu będę postępował zgodnie z wypracowanym przyzwyczajeniem.

Rozdroże II

agentka 26/04/2008 @ 00:10

Czasem warto stracić mnóstwo czasu, żeby zobaczyć dokąd może poprowadzić któraś z dróg.

Perspektywa.

agentka 26/04/2008 @ 00:08

Jak to łatwo czasem zauważyć zmiane w świecie. Wystarczy, że jedna rzecz sie zmieni a wszystko wygląda jakoś inaczej.

Wiadomo wszystkim, że agenci nie są nieśmiertelni. Nawet można by powiedzieć, że niebezpieczeństwo na nich czyha bardziej niż na innych ludzi. Nie jest więc dziwnym, że i na agentke znów coś czyha. Nawet więcej. Agentka umiera. Oczywiście, że sie nie poddała (w końcu należenie do Agentury do czegoś zobowiązuje) i walczyła ale w tym momencie siły anty-agenturalne wygrywają. Niewiadomo jak to będzie a do śmierci bliżej i bliżej.

Muzycznie

agent 23/04/2008 @ 22:15

Znowu będzie krótko, choć dłużej niż ostatnio. Do tego muzycznie.

Rockwell

Gdzieś wyczytałem, że „Somebody's Watching Me” to piosenka przez wielu uważana za hmm... obciachową. Nie mam kompletnie jednak pojęcia czemu. Moim zdaniem to klasyk :)

Depeche Mode

Czy wiecie, że niemalże 70 utworów stworzonych przez Depeche Mode doczekało się coveru?

Sam Roberts Band

Polecam. Osobiście najbardziej mi wpadł do głowy utwór „An American Draft Dodger In Thunder Bay” ale reszta też jest warta przesłuchania.

Rozdroże

agent 20/04/2008 @ 23:11

Trudno jest sprawdzić dokąd prowadzi każda z dróg nie tracąc na to mnóstwa czasu.

Urlop. W skrócie.

agentka 19/04/2008 @ 00:13

Grzebanie w ziemi, plewienie, przekopywanie ogródka. Nasiona. Maki i rumianek. Spalona skóra, kapelusz. Muzyka w głowie. Kwiatki wszelakie. Karmienie kaczek, gołębi i gęsi. Żonkile. Kefir. Krótkie spodenki, bose stopy. Leżenie w trawie. Kot po prawej, pies po lewej. Filmy i śniadania w południe. Książki z obrazkami, ze sztuką. Biblioteka. Łuskany słonecznik. I druga biblioteka. Zdjęcia. Internet. Fiołki.

I niestety trzeba wspomnieć: głupia, idiotyczna choroba głowy, która pojawia sie i znika.

Powtórka z rozrywki

agent 17/04/2008 @ 22:29

Z wrogiem z którym nie chce sie walczyć nie walczy sie. Więc nie ma co czekać na przełom w walkach, powstanie, bunt itd. Myślę że trick raczej polega na umiejętnym unikaniu walki i pewnie samego wroga też.

Skleroza mnie ostatnio dopadła. I to by było tragiczne generalnie, ale...

(tu był fragment o tym jak ktoś odwalił za mnie robotę, jak to się ma do wykonywania swoich zadań i jak to się liczy, ale że fragment ów nudnym był to go wywaliłem [czyżby zadziałała cenzura?])

Jak już o cenzurze. Myślę że cenzura była zbyt rygorystyczna w sprawie żonkili. Cenzury się jednak nie kwestionuje. Pozostaje apelacja?
Inni ludzie na szczęście swój rozum mają i podoba im się co im się podobać może a nie to co cenzura dopuści. Czasy dla cenzury teraz ciężkie pewnie.

Papier i inne drobiazgi.

agentka 16/04/2008 @ 01:31

Zrobiłam pełno papieru (ze starych kartek, rachunków, etc). Zaczęło sie ciężko, ale gdy metoda była wypracowana, szło nawet sprawnie. Mam teraz może z 50 kartek A6 jasnoszarego i żółtego papieru. Można na nim pisać, choć dobrze by było go jeszcze jakoś zgnieść mocno. Akcja "papier czerpany" wykonana.
***
Pomysły na pudełko są dość różne ale ostatnio "Szum morza" i "kapsuła czasu" są na przodzie. Coś z tego będzie.
***
Akcja "dzień ziemi" też trwa. Myśle, że wszystko sie uda.
***
Zdjęcie żonkili cenzura zlikwidowała. Może kiedyś znajde jakieś lepsze.

Wrogu

agent 13/04/2008 @ 22:08

Czy nie wydaje się wam że jednym z najgorszych wrogów byłby taki, z którym nie chce się walczyć a którego nie można się pozbyć?
Dziś jakoś próbowałem sobie jakoś zobrazować przebieg działań na froncie pomiędzy dwójką takich wrogów i muszę przyznać, że ten który walczyć nie chciał raczej nie wyglądał na tego, który może wyjść z tego cało. A może to tylko kwestia opracowania taktyki?

Błoto i Bałagan

agent 10/04/2008 @ 22:11

Jako Narrator zapowiedział...

Błoto

Błota jest ostatnio za dużo. Agentomobile źle się spisuje w warunkach piaskowo-mokrego podłoża, a to się odbija najbardziej na mnie. Uparte deszcze też mają swój udział w ostatnich zabłoceniach. Lubię błoto generalnie ale co za dużo to niezdrowo. Szczególnie psychicznie.

Bałagan

Bałaganu jest ostatnio za dużo. Moje planowanie czasu źle się spisuje w warunkach zmieniającej się pory roku, a to najbardziej się odbija na porządku. Moje lenistwo też ma oczywiście swój udział we wprowadzaniu bałaganu. I to jest sytuacja, która grozi właśnie poobijaniem siebie sobie. Trik jednak nie polega na pozbyciu się bałaganu tylko na pozbyciu się kabla/rury.

Przez ziębi? E, nie!

agent 09/04/2008 @ 22:24

Ha! Narrator w akcji!
(Agent ma tymczasowo inne zajęcie)

Z braku innych zajęć agent postanowił zmierzyć się z wrogiem, którego nie mógł po prostu zastrzelić. Jego wybór padł na Przeziębienie.

Dzień pierwszy - Akcja zaczepna

Wykorzystując stan osłabienia typowego dla Resetu, agent z niezbyt suchą głową odbył ok. 20 minutowy, nocny spacer przez miasto. Następnie padł na pysk i wyspał się.

Dzień drugi - Nawiązanie

Tuż po wyspaniu się, agent na krótki rękawek przesiedział pół godziny w przewiewnym garażu. To juz zaczęło dawać efekty - zaczęło się kichanie. Zadowolony agent resztę dnia nie zaczepiał Przeziębienia i wyspał się.

Dzień trzeci - Pełny kontakt

Osiem godzin we wszelkich odmianach wilgotności powietrznej - deszcze, mżawki, mgiełki i inne takie. Temperatury też były niczego sobie. Efektów chyba nie trudno się domyślić - cała ta przejęta wilgoć jakoby agentowym nosem uciekała. Temperatury też były niczego sobie. Agent się nie wyspał.

Dzień czwarty - Akcja odwetowa

Agent postanowił zemścić się i w odwecie... nic nie zrobić. Jak gdyby nigdy nic przeżył dzień czwarty (oczywiście na tyle na ile pozwalał jego stan). Agent się nie wyspał.

Dzień piąty - Potyczki

Przeziębienie wściekłe po perfekcyjnej akcji odwetowej agenta uderzyło zimnym wiatrem. Była to jednak nieco spóźniona reakcja, agent zyskał za dużo czasu. Odpierał on skutecznie ataki przez cały dzień, tryumfalnie wysypiając się na koniec.

Dzień szósty - Pobojowisko

Rano Przeziębienie było już w tak zaawansowanym odwrocie, że agentowi nie chciało się go nawet gonić. Na wszelki wypadek oddał w jego kierunku jeden strzał i tymczasowo znalazł sobie inne zajęcie.

A jutro? Będzie o błocie i bałaganie. Oczy miejcie czujne.
(Narrator znika w różowej chmurze)

"Popatrz, mój siniak zmienia kolory" czyli po prostu poniedziałek.

agentka 08/04/2008 @ 02:30

     Coś sie zmienia bardzo. Bardzo sie zmienia i to jakoś nie wydaje mi sie, że to przez wiosnę (która dziś była bardzo urocza, zwłaszcza podczas zabawy w "Złą Obcą która dotknięciem palca zmieni dzieci w popiół"). Myśle, że to coś innego ma wpływ. Konkretniej ludzie dają mi sie we znaki. Przywiązuje się do nich i empatia sięga zenitu. Taśma klejąca przyklejona do skóry nie boli. Dopiero, jak sie ją zrywa...

Reset

agent 06/04/2008 @ 00:15

W związku z wczorajszym czasowo źle wymierzonym jak dla mnie padem serwera nireblog, dziś będą tylko strzępy z tego co mi wczoraj głowa pod palce puściła.

Padam na pysk. (...)

Wspomnienie agentki o błocie natchneło mnie do wspomnienia o błocie. (...)

Reset.

Środa.

agentka 03/04/2008 @ 00:53

     Wiosna idzie. Wiem, bo klęczałam wczoraj w błocie. Jest więc to informacja sprawdzona. Pozatym, ciężko w nocy spać, deszcz niby to i przelotny ale uciążliwy i strasznie głośny przeszkadza. I jakoś tak nastroje ludzkie wydają sie huśtać dość wyraźnie.

     Jedynym sportem, jakim wykazuje jakiekolwiek zainteresowanie (poza szachami oczywiście) to zbijak. Tak. TEN zbijak. Jakoś moim podopiecznym podoba sie wyładowywanie agresji na ich opiekunce w ten sposób. Nie powiem, że też z tego sposobu nie korzystam. Gra jest grą, świętości w niej nie ma.

Zdania różne:
1."Jesteście piękni!"
2.-"Nie moge oddychać!"
  -"Skoro na mnie krzyczysz, to możesz oddychać."
3."Ja uciekne. I zabiore jego ołówki ze sobą."
4."Licze do trzech."
5."Czy to ja zjadłam guzik? Nie!"