Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo


Archiwum: czerwiec 2008

Nie ma akcji

agent 29/06/2008 @ 23:11

Na myśleniu akcja się skończyła gdyż uznałem że mam inne rzeczy do zrobienia, a taka akcja by tylko dodatkowo komplikowała sprawy, które i tak już są skomplikowane i nie widać żeby uprościć się chciały.
Chłopakowi, który codziennie wychodzi na świat, zadziera obiektyw do góry, robi zdjęcie a później wysyła do wszystkich, którzy chcieli, mogę tylko zazdrościć determinacji, poświęcenia, artyzmu i zapasów wolnego czasu. Zgaduję że wywołanie zdjęcia i wysłanie go wszystkim potrzebującym to nie jest taka prosta i szybka sprawa.

Tak całkiem z innej beczki. Okazuje się, że chyba wygraliśmy Euro 2008 - http://eurocc2008.com/.

Plan? Akcja?

agent 26/06/2008 @ 21:52

Dzisiaj doszedłem do genialnej obserwacji. Bałagan nie jest efektem złego planu tylko kompletnego olania planu. Ostatnio prawie nic nie dzieje się zgodnie z planem, bo ja sam nie próbuję trzymać się planu. Jedyna wada obserwacji jest taka że nie mam szans na poprawę. Za kilkanaście godzin rozpocznie się okres na który planu nie ma. Urlop.

Za to narodziła się idea akcji. Idea nową nie jest, bo co najmniej dwa razy już chciałem zrobić „Jeden dzień, jedno zdjęcie”. Zawsze się jednak nie udawało. Teraz ta idea powraca, w formie letniej. Nie dojrzała jeszcze do tego żeby być akcją oficjalną, ale zastanawiam się nad tym pomysłem ostatnio dość usilnie.

Lato.

agentka 25/06/2008 @ 22:15

muszle

Inspiracje

agent 23/06/2008 @ 21:47

Czasami inni ludzie są potrzebni, chociażby po to by móc czerpać z nich inspiracje do przetrwania kolejnego dnia.

zmęczenie całokształtem

agentka 22/06/2008 @ 01:29

Jestem zmęczona. Ogólnie i "na skróty" - wszystkim. Ale tak właściwie to lista jest długa. Na całe szczęście jest przerwa w szpitalach (przewidywany jest ciąg dalszy, ale to dopiero za kilka dni). Teraz zmęczenie ma podłoże troche inne.

Zmęczona jestem pracą bardzo, bo w miare nadchodzenia końca, jest coraz gorzej. Coraz większe i częstsze są wybuchy. Ciężko to kontrolować i ochraniać wszystkich. Złapałam sie na tym, że jak leciał we mnie but, to sie usunęłam z drogi, zamiast zostać na miejscu, żeby we mnie trafił a nie w kogo innego (na szczęście, w nikogo nie trafił tamtym razem). Do tego fizyczny ból po "zapasach" całodniowych. Jakoś to wszystko sie dodaje ostatnio i zostaje w ciele, zamiast sie ulatniać.

W ramach walki z paniką nocną zorganizowałam nowe drzwi do domu. Porządne i z dwoma zamkami i przez to spędziłam cały dzień malując różne listewki i przy okazji (co zajęło mi z 75% dnia) drzwi piwniczne. Paznokcie mają zielone obwódki i chyba już tak zostanie na zawsze. Tym też sie dość zmęczyłam.

Szukanie pracy też męczy. Ale, może nici wyjdą z wyjazdu (bo wszystko jest do niczego plus szpital), wtedy nie było by tak tragicznie bez pracy. Tylko żal tych gór, ludzi i aniołów.

Winni

agent 20/06/2008 @ 22:18

Poszukiwanie winnych. Gdy jest nie tak to podstawą dalszego działania jest poszukiwanie winnych. Co ciekawe bardzo często choć w poszukiwaniach bierze się pod uwagę dużą liczbę osób to ostateczny wynik wskazuje na swoją własną osobę. To w gruncie rzeczy jest nieco dołujące.

Chyba jedyne co pozostaje to nie poddawać się i walczyć. To przynajmniej zajmie głowę, ręce i czas.

Fala uderzeniowa

agent 15/06/2008 @ 22:45

To taka dość ciekawa sytuacja. Kiedy do człowieka dochodzi, że mimo wszystko nie da rady. Kiedy zrozumie, że zadanie go przerasta. Gdy mimo to nie porzuci on tego zdania i wykonuje je dalej to wtedy nagle sytuacja staje się prosta i lekka zarazem. Wypracowuje się wtedy jakiś malutki obszar działania, który stanowi niejako punkt wyjścia. Albo też coś na rodzaj bezpiecznego schronu.

Całość chyba polega na tym że przestaje zależeć żeby osiągnąć pierwotnie zamierzony cel. Może na tym, że cel przestaje być faktycznie celem.

Z mniej filozoficznych spraw. Ostatnio coraz częściej zauważam że znajduję się w sytuacjach, w których jestem po raz pierwszy. Czyżby monotonia bałaganu pchała w tryb ucieczki do nieznanego?

Multi

agent 12/06/2008 @ 21:39

Multimisje nie są moją mocną stroną. Włąsciwie to są moją słabą stroną. Bardzo słabą.

Przez tyle lat nie udało mi się opracować jakiegoś sposobu na nie.
Czym to owocuje? Jak zwykle... bałaganem. Kompletnym. Totalnym. Multibałaganem.

Po rozczarowaniu.

agentka 07/06/2008 @ 19:22

Co przychodzi, jak już bardziej nie można być rozczarowanym ludźmi, światem i całokształtem? Co? Pustka i brak czucia. Całkowity. Można wtedy już nie płakać, nie złościć sie, nie mieć za złe siłom wyższym, że znów sie pilnuje, żeby ktoś nie umarł, że znów sie śpi na podłodze i liczy oddechy chorego, że znów sie prawie mieszka w poczekalniach a numery do lekarzy i szpitali sie ma zapisane na ręce. To, że sie przekracza prędkość i zdrowy rozsądek za kierownicą nie ma znaczenia- co z tego, że o wypadek nietrudno. Nic nie ma znaczenia.

Ale przy takim otępieniu, braku czucia i zmęczeniu, wyostrza sie zmysł postrzegania ludzi. Dzielą sie oni na tych co chcą pomóc i na tych co nie chcą. Na tych, co są z tobą i przeciw tobie. Nie ma nic pomiędzy tymi skrajnościami.

Kolejny tydzień.

agentka 02/06/2008 @ 23:41

Teoria internetowa została potwierdzona przez Agenta. Sprawa jest jasna i zamknięta.
...
Poszukiwanie pracy jest idiotyczne. Tyle czasu sie marnuje na staranie a potem sie okazuje, że praca jest za marne grosze i na trzecią zmiane! Bezsens. Postanowiłam, że potrzebuje, żeby ktoś w końcu uwierzył, że ja coś moge zrobić. Na każdych kilka prac o które sie postaram, zamierzam składać papiery na wolontariat. To będzie nagroda za te męczarnie w poszukiwaniu pracy.