Bez konkretnego tytułu
Zbierało się, zbierało się i się przebrało. Po prostu za dużo tego wszystkiego ostatnio było. W gruncie rzeczy nadal myślę nad uzdrowieniem sytuacji, ale przynajmniej nie czuję się z tego powodu tak przybity.
Co śmieszne, w grach ten problem praktycznie rozwiązałem już jakiś czas temu (choć też mam wrażenie że nie jest to idealne rozwiązanie), ale w innych dziedzinach życia jakoś jeszcze nie wpadłem na to żeby powtórzyć coś podobnego. Inna sprawa, ze gry to taki raczej niezbyt krytyczny aspekt życia i można na nim spokojnie eksperymentować. W każdym bądź razie... myśli mi się rozjaśniły. A to już jest pozytywne i tego należy się trzymać.

digg it
del.icio.us