Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Archiwum: luty 2009

Luty, w skrócie.

agentka 26/02/2009 @ 02:03

"Człowieczeństwo to miłe miejsce, które można na krótko odwiedzić, ale nie chciał[o]by [się] żyć tam na stałe" - Greebo (Wyprawa Czarownic, Pratchett)

Życie agenckie jakoś płynie sobie. Nie za szybko, nie za wolno. Dzień po dniu znajduje sie nowe kłody pod nogami a potem sie je jakoś omija. Jakby w zwolnionym tempie stara sie je przeskoczyć i czasem sie udaje. Po tygodniowej przerwie, wróciłam do pracy i sie okazuje, że nic sie nie zmieniło. I dalej jest to samo i nigdy nie ma końca. Jak pracowałam w piekarni, to zawsze było tak, że jak już bułki i ciastka były zrobione i siedziały w pudle, to potem już ich nie zobaczyliśmy. Misja była wypełniona i był koniec. Był potem następny dzień i następne bułki, ale to już były inne, nowe. A tu tak nie można. Cokolwiek by sie zmieniało, zawsze wszystko sie sprowadza do tego samego, niezmiennego materiału. Męczy to bardzo. Ale życie jakoś sobie płynie.

Poza tym, są ludzie: koleżanki i internauci. I jest też wielkie planowanie, włącznie z przewodnikami i mapami. To jakoś daje nadzieje w tym niezbyt prostym życiu.

Muzycznie

agent 23/02/2009 @ 00:18

Byłem po prostu zawiedziony. Zmęczony i zawiedziony. Taka kombinacja zawsze daje niedobre efekty.
DISC DIRECT PLAY → 2 → +10 → 1
Miałem to co chciałem. Wtedy też zrozumiałem że cały ten zawód bezsensownym był, całe to chcenie jest bez sensu.
Poszedłem spać. Byłem po prostu zmęczony.

Właściwie zastanawia mnie do jakiego stopnia można kopiować samego siebie, tak żeby to było jeszcze w porządku zarówno wobec sobie jak i innych.

Organizacja planu zapasowego

agent 15/02/2009 @ 22:50

Uginając się ostatnio pod natłokiem zadań przeróżnych zacząłem poszukiwać drogi do organizacji. Jak na razie niewiele udało mi się faktycznie zdziałać w tym obszarze (szczególnie sobota wyszła tragicznie). Wnioski pewne jednak już mam. Właściwie to jeden wniosek. Zasady organizacji są proste jak drut, ale ich wprowadzenie w świat rzeczywisty już nie jest takie proste. Zobaczymy jak to będzie wychodziło z czasem.

Plan zapasowy to jest piękna rzecz. Plan podstawowy się sypie, a od razu można działać dalej. Co prawda ostatnio plany zapasowe jeżeli jakiekolwiek powstają to po czasie i służą bardziej jako proteza niż faktyczny plan awaryjny, ale faktem jest że coraz bardziej zaczynam doceniać takie rozwiązania. Szczególnie w przypadkach gdy awaria jest niezwykle prawdopodobna. Podobno bardziej się opłaca wymyślić dużą liczbę planów zapasowych przed rozpoczęciem wykonania planu podstawowego niż opracowywać strategię działania w momencie kryzysowym (takie popularne słówko ostatnio ;).

Moja przestrzeń?

agent 08/02/2009 @ 22:30

Tydzień krytyczny przerodził się w dwa tygodnie krytyczno poślizgowe. W gruncie rzeczy dwa tygodnie temu wydawało mi się że po tygodniu krytycznym nastąpi rozprężenie i poziom krytyczności wyrówna się. To czego nie przewidziałem to nagromadzenie się śliskiej materii. Rozprężenie nastąpiło a śliska materia nadała rozprężeniu zabójczą energię kinetyczną. W efekcie poziom krytyczności nie wyrównał się a raczej przeniósł środek ciężkości mocno do tyłu. I popędziłem tak nogami do przodu. Czyli, w skrócie i po ludzku, jestem niemożliwie spóźniony ze wszystkim.

Poruszając temat z kompletnie innej beczki. Muszę przyznać że choć MySpace jest jedną z nielicznych sieci socjalnych, której nie jestem zarejestrowanym użytkownikiem to jest jednocześnie jedną z tych, które wykorzystuję z powodzeniem. Nieprzebrane zasoby muzyki, za darmo, bez kombinowania.
Kradzież muzyki jest abstrakcją.