Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Archiwum: kwiecień 2009

Pozytywnie

agent 26/04/2009 @ 22:44

Wczoraj jeszcze przeszło mi przez głowę „Co ja napiszę?”. W pewnym sensie pytanie pozostało aktualne, choć znalazł się punkt zaczepienia.
Właściwie byłoby o czym napisać, gdyby nie to że to się nie nadaje do opisania z powodu nadmiernej techniczności.

Punktem zaczepienia stała się diametralna zmiana mojego osobistego samopoczucia w przeciagu dnia. Zaczęło się źle, niewygodnie i nieudanie. Kończy się całkiem dobrze, uporządkowanie, klarownie i perspektywami na przyszłość. Nawet jeżeli jeszcze nie do końca wszystko jest jasne.

Tak czy siak z tego całego zamieszania mam kilka spostrzeżeń:
- bankowość przez internet jest czymś nieprawdopodobnie pozytywnym
- urzędy (czy też państwowość) przez internet są również czymś pozytywnym
- informacja, która pojawia się tylko raz nie powinna się pojawiać w ogóle
- łazienka to magiczne miejsce
- niektóre bardzo trudne i skomplikowane rzeczy są takie do czasu aż się im nie przyjży bliżej

A na koniec może niekoniecznie pozytywnie, ale za to zabawnie: idź za linką

...

agent 19/04/2009 @ 23:17

Focus Floor Dwa tygodnie temu napisałem o oczyszczniu życia. Mam już pierwsze antyefekty. W tym tygodniu tylko trafiłem w dwa zlecenia. W sumie jedno, bo drugie było dawno zapowiedziane. Tylko że teraz jak zlecenie się zmaterializowało to zaczyna przeszkadzać. Tak więc, jak nie było czasu tak czasu nie ma.

Nieco odnośnie ostatniego wpisu mojego autorstwa. Okazało się jakoś w trakcie że to jest nie tylko wyciągnięta linijka tekstu z utworu. Słowa o psującej się maszynie pochodzą z filmu Pluton (bardzo dobrego swoją drogą). Teraz tylko zastanawia mnie jak to brzmi w filmie. Ciekawe tylko czy znajdę chwilę by przeanalizować sprawę.

Papugując nieco agentkę i kończąc zarazem.
Życie się toczy dalej. Po drodze tego toczenia człowiek czasami nie zastanawia się nad niczym szczególnym ani też nie przytrafia mu się nic wartego zastanowienia.
Albo po prostu nie pamięta o tym.

Przemyślenia i inne

agentka 17/04/2009 @ 15:07

Życie sie toczy dalej. Po drodze tego toczenia człowiek sie zastanawia nad czymś albo też coś mu sie przytrafi. I właściwie nad tym też może sie zastanawiać.
...
Spojrzałam w lustro. No tak. Fryzjerka artystka obcięła mnie na Ziemowita. Ech. Ale znowu... zawsze to coś nowego, innego... I tak jej mówiłam, żeby robiła co chce, bo i tak włosy odrosną. Ucieszyła sie od tego bardzo. A Ziemowit jak Ziemowit- w końcu wiosenna fryzura.
...
Szłam sobie brzegiem, znalazłam fajne szkiełko i pare lepszych muszli. No i co przykuło moją uwagę? Kamień. Wzięłam go do ręki i pasował idealnie. Pierwsza myśl na temat kamienia: "Jest idealnym kamieniem, esencją kamieniowatości". Był na tyle duży, że czuć było że jest w dłoni ale na tyle mały, żeby można było go całego dłonią zakryć. Był gładki ale nie okrągły. Nie wyglądał sztucznie, ale widać było, że woda (czy coś) nad nim długo pracowała, żeby był taki przyjazny w dotyku. Był bardzo fajny. Przeniosłam go kawałek po plaży i rzuciłam a on sie wbił w piasek i tam został.
...
-To może od razu pojedziemy tu i tu i tu a potem z jednego końca na drugi i do domu? Zajęłoby nam to z tydzień.
-Mówisz serio???
-Tak. A tak w ogóle, to może nie będziemy jechać sami, w czwórke.
-Tak?
-Ano. Jak będzie tak jak myśle, to może nas być 3 samochody.
-Ha. Karawana.
-No właśnie.

When the Machine breaks down

agent 12/04/2009 @ 23:38

Na poczatek z okazji Wielkiej nocy zycze Wszystkim wiary, nadziei i milosci. Wszystkim bo to nalezy sie Wszystkim, a poza tym Wielu nie otrzymalo ode mnie zyczen wiec probuje cos zadzialac zaocznie wiadomoscia do calego swiata (polskoczytajacego).

Bo to tak wlasnie wychodzi ze when the Machine breaks down, we breaks down. Jako jeden z afterefektow jest bark polskich znakow. Moze sie tez trafic ze z rozpedu gdzies zabraknie jakiegokolwiek znaku zamiast polskiej litery.

A plan byl inny. W Wielki Piatek podczas godziny wybitnie filozoficznej doszedlem do wniosku ze dzis nie bedzie notki, za to bedzie w sobote i w poniedzialek. Do tego mialo to byc dwuczesciowe dzielo o... momemt wyczekiwania... sensie i istotnosci zycia. Z jakiegos powodu kilka tygodni temu tknely mnie mysli na temat sensu zycia i pobieznie sobie to przemyslalem. Potem za sprawa wing temat wrocil pod przykrywka istotnosci rzeczy istotnych. To mnie zainspirowalo do tego zeby przemyslec to jeszcze raz a potem ubrac to w slowa. W Wielki Piatek przemyslalem to na tyle na ile moje ja pozwalalo i trzeba bylo to tylko jakos przelac i podzielic ladnie na dwie czesci. Ale when the Machine breaks down...

To mnie zainspirowalo do tego zeby jednak czytajacym oszczedzic tego tematu. Samo myslenie o tym bylo jak zucie stalowej kulki. Napisanie pewnie by nie bylo prostsze, a zrozumienie tego co agent mial na mysli graniczylo by z cudem. Powstrzymalem sie wiec od tego.

Generalnie wnioski sa nastepujace:
1. When the Machine breaks down, we breaks down - to taki wniosek-nie-wniosek bo co to za wniosek... ale jak pasuje za to.
2. Odrywanie sie jest bardzo pozytywne. I to takie odrywanie sie od ludzkosci. To pozwala latwiej obserwowac ja z perspektywy ogolnej. Nie od srodka a od zewnatrz. Odrywanie sie tez pozwala na to zeby mysli abstrakcyjne o ludzkosci nie uciekaly tak latwo.
3. Zwizany z poprzednim troche. Myslenie o ludziach jako nie o ludziach jest fajne. Abstrakcja jest fajna.
4. Sens zycia jest tez fajny.

Marzenia i real

agent 05/04/2009 @ 23:34

Uch. Just uch. And bonkers. Zacznę od czegoś co wymyśliłem w początkach tygodnia jak mi jeszcze nic nie pasowało do dzisiejszego tematu.

Marzenia i real - wersja pierwsza

Nie mogąc wymyślić czego faktycznie mogłaby dotyczyć notka wpadł mi do głowy całkiem niezły agenturalny plan. Mianowicie trzeba by było przejść się do jednego ze sklepów sieci Real i poszukać tam marzeń. Czy to marzeń zainspirowanych zawartością sklepu czy też marzeń, które zawartość sklepu by spełniała albo może produktów, które samozwańczo chciały by spełniać marzenia. Tak czy siak dzięki takiej dość prostej idei bez większego wysiłku myślowego można by było stworzyć ciekawy raport o marzeniach i realu. Problematyczne okazuje się tylko wykonanie. Moje pojawienie się w rzeczonym sklepie jest dość rzadko występującym zjawiskiem i raczej nie zapowiada się na to żebym szybko tam trafił. Ale sam pomysł akcji mi się podoba i jeżeli nie zapomnę a będę kiedyś w okolicy bądź będę mieć chwile wolnego czasu to może kiedyś wykonam akcję.

Marzenia i real - wersja druga

Gdy tydzień już był na półmetku i z ogólnego planu nie wynikało żeby akcja mogła się odbyć, od razu widać było że akcja jest w marzeniach a real wygląda tak że nierealnym jest jej wykonanie. I to by właściwie mogło być to. Gdyby nie fakt że zrobiło się ciepło.
Ciepłe dni oznaczają wiele dobrych rzeczy, ale jak dla mnie szczególne są dwie: krótkie spodenki i Agentomobile. Krótkie spodenki to zwykle szybka piłka - poszukać w szafce i przełamać opór presji społecznej. Mam to za sobą. Gorzej było z Agentomobile. Problemem jest to że w czasie zimy strasznie go zapuściłem. To oznacza że trzeba by było się nieco nim zająć, wyczyścić, doprowadzić do serwisu na przegląd i takie tam. Tak patrzyłem na ten plan do końca tygodnia i ciągle: „wtedy nie bo coś innego”. Jak to być może że nie mam kiedy zająć się Agentomobile?! Jak to być może że problemem jest umiejscowienie tego w czasie?! Fakt, że na początku wiosny zwykle pojawia się ten problem, ale nie w takim stopniu. Wtedy jakoś mnie tknęło i postanowiłem oczyścić sobie życie. Oczywiście to jest ta część co marzeniem jeno jest bo w rzeczywistości to wcale łatwym nie będzie. Jednoczesne łączenie pracy, projektu i zleceń nie było dobrym pomysłem. Jeszcze gorsze jest zakładanie że można by było tam wcisnąć coś jeszcze. Cóż, nie wycofam się teraz jednak. Brak czasu nie jest tym o czym się marzyło od samej podstawówki. I chociaż nie wydaje mi się by udało się kiedyś dożyć momentu w którym czasu będzie za dużo to zamierzam postawić na zwiększanie efektywności. Ciągle jeszcze mam nadzieję na ulepszenie systemu. Tymczasem jednak jakoś to przetrzymam i zsynchronizuję marzenia z realem.

Albo nie.

Podsumowanie

Jak zapowiedzianym było - temat jest ciężki do przetrawienia (nie to co dziejsze kotlety z obiadu :). Może dlatego że marzenia są abstrakcyjne a real jest absuradlny. Nie wiem.

To też jest koniec „Zdrowej trylogii”. Ciekawym eksperymentem było napisanie go. Jak się czyta to nie będę oceniał (bo nie ma komentarzy do części trzeciej). Może kiedyś (za rok np?) zrobię powtórkę o podobnym schemacie działania. Za tydzień też się pewnie okaże czy nie ma jakiegoś potężnego afterefektu po tym.

Ping pong i myśli szybkie

Jestem prawie zdrowy! Choć nie wiem jak długo. Pogoda jest zdradliwa.
Jeszcze się trzymam. Choć nie wiem jak długo. Znikąd ratunku.
Wing... jeszcze nie wiem co o tym myśleć. Jeszcze nie wiem czy coś w tej sprawie zrobić. Dzięki jednakże, bo to miłe w gruncie rzeczy.

Justin Timberlake awansował u mnie ostatnio do miana porządnego wykonawcy. Album „FutureSex/LoveSounds” jakoś mi się podoba.
Miałem coś jeszcze na szybkiej myśli ale mi uciekło. Typowe dla szybkich myśli.