Awaryjnie
Zanim zacznę się rozwodzić nad awariami to komentarz do komentarza z ostatniego wpisu mojego autorstwa.
Da się jak najbardziej tak zrobić, żeby agent zakonspirowanym był. Problem jest w tym że o tego typu rozwiązaniu należało by pomyśleć przy robieniu zdjęcia. W tym wypadku nie dość że o tym nie pomyślałem to w ogóle nie wiedziałem o tym że zdjecie jest robione. A te które zostało zrobione wyklucza jakiekolwiek wątpliwości (nawet mimo że teoretycznie istnieje możliwość wystąpienia takich samych okoliczności z udziałem innej osoby). Może kiedyś ujawnię zdjęcie w miejscu jakimś zdekonspirowanym.
O awariach
Na pewno pisałem o tym nie raz, ale dziś jakoś mi to zaprzątnęło kolejny raz głowę. Kolejny raz znowu ktoś zmienił mój plan działania i go popsuł całkiem nieświadomie. Problem polega na tym że sam chyba za rzadko uwzględniam w planach działanie sił zewnętrznych i nie mam jakiegoś planu B, na wypadek gdyby stało się coś niedobrego, w danym etapie realizacji.
Tu mi się też po jakimś czasie nasunęła analogia programistyczna. Program to w gruncie rzeczy taki plan wykonania. Mogą tam zadziałać nieprzewidziane siły zewnętrzne i mogą się trafiać błędy w kodzie (odpowiadające błędom w planowaniu i generalnie własnemu nieudacznictwu). W programowaniu kładzie się nacisk na to żeby w przypadku wystąpienia błędu całość dała radę jakoś wyjść z tego z twarzą a nie brzydko się wywalając pozostawiać użytkownika samego sobie.
Zastanawia mnie czy by się nie dało tej filozofii przenieść na grunt życiowy. Plan się nie udaje, więc przechodzi się do procedury awaryjnej umożliwiającej znalezienie się w sytuacji a nie próbach improwizacji i działania pod wpływem impulsu. Takie programowanie życia... (dodatkowo z Matrixem mi się to skojarzyło, o którym swoją drogą nieco sobie poczytałem ostatnio... mógłbym kiedyś obejrzeć Reloaded i Revolutions).
Wracając do planu B. Myślę że do planu przedstawionego w poprzednim wpisie trzeba wymyślić jakiś plan na wypdek awarii. Gorzej że samo przewidywanie potrzeby nie rodzi jej odpowiednio wcześniej i z braku owej potrzeby chęci do wymyślania też nie bardzo przychodzą.
Dodatek: Dla jasności tylko w sumie. Agent zgodził się na dodatek.

digg it
del.icio.us

Agentka znów wyrusza w świat.

