Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo


This is the end...

Tak więc agent dobija właśnie do kresu wakacji agenta. Co prawda od kiedy skończył się urlop to ciężko było nazywać to wakacjami, ale jednak jakoś tak jeszcze nie do końca to był czas zwykły.
Od jutra jednak czynników wakacyjnych będzie tak mało, że można je spokojnie pominąć. Co tego zamierzam wziąć się do roboty tak na serio. Ostatnie dwa tygodnie stały pod znakiem porażek i wydłużającej się listy TODO kompletnie aktualnych rzeczy. Lista TODO generalna jest już i tak gigantyczna a z każdym dniem zbliża się godzina zero i trzeba by było nie zawalić tego zupełnie. Stąd takie postanowienie całkiem nie małe.

Jakiegoś rozbudowanego podsumowania wakacji nie będzie, bo nie bardzo jest (po) co podsumowywać. Jak zwykle uważam że zrobiłem co byłem w stanie zrobić by było dobrze. Było dobrze na tyle na ile być dobrze mogło więc.

...my only friend.

Akcje na lewo i prawo.

Agentka działa. Realizuje poprzednio ułożone plany i tworzy nowe. Wycieczka w Bieszczady i do aniołów nie wyszła. Ani ta do Pragi. Ale, działa sie w innych kierunkach. Pływa sie w jeziorach i oceanach. Mieszka sie w namiocie. Łazi sie niebieskim i czerwonym szlakiem. Je sie śniadania z ogniska i zbiera góry grzybów. Borowików najwięcej ale są i siciaki, kozaki i pare maślaków. Do tego pełno gotowania, włącznie z balsamem na dusze. I listy. Można pływać w tych listach. Tak to właśnie wygląda.

Najtrudniejszy

Jak na razie z agentem najlepiej nie jest. Szok pourlopowy jest dość ciężki do opanowania. Chociaż generalnie jakby pojawiła się ostatnio mała szansa na wyjście z tego, więc może uda się to wykorzystać. Tymczasem jednak trochę się z tym męczę.

Wracając jeszcze na chwilę do mojego poprzedniego wpisu, analizy i komentarza Agentki. Ten jeszcze jeden wariant to nic innego jak Wariant 1, tylko nieco inaczej sformułowany. Zarówno założenie jak i efekty są jednakże takie same.

życie chwilą

Agentka miewa sie dobrze, bo zrobiła jeden właściwy krok. Znów sobie znalazła grono obcych ludzi, którzy całkiem na nią dobrze patrzą. W ciągu 24 godzin poszalała i znów przybyło jej korespondencji. Jest bardzo dobrze. Można sobie pisać do całego świata. Nie ma co polegać na jednostkach, skoro ma sie całe tłumy pod ręką.
...
Przypadłość nowa sie trafiła ale leczenie domowo-plażowe jakoś ją wyleczyło. Jeśli teraz wyprawa nie zabije, to będzie dobrze.
...
Zamarznięte pomidory w Norwegii, herbata z lawendy z Danii, depresja i zgadywanie z Malezji, historia z Niemiec, różnorodność z Kanady, astrologia z Czech, język Fiński i kapelusze, Polak, Węgier dwa bratanki, nacjonalizm szkocki, Katarzynki w Toruniu, rzeźba na Antarktyce, gotowanie i Małta, jeszcze Pakistan, Indie, Portugalia i Brazylia. Jak narazie.

Robić czy nie robić?

Najpierw to co bardziej pilne niż sedno notki. Jestem w stanie, którego nie lubię z kilku powodów. Pierwszy, choć nie najważniejszy to ten, że mam czyste włosy. Do tego czyste w zły sposób. Drugi, to ten że jest za blisko końca, ale za daleko do początku czyli jestem między, pomiędzy gdzieś. Trzeci to ten, że powinienem iść spać, choć nie chce mi się, bo będę musiał wcześnie wstać, choć tym bardziej nie będzie mi się chciało. Żeby trzeci powód był gorszy to tej nocy nie wyspałem się właściwie.

Sedno notki

Wprowadzenie

Otóż zanim popadłem w stan objaśniony w powyższym akapicie. Przeanalizowałem nieco różne warianty „robienia bez proszenia”.
Występują: osoba A (w skrócie A) - cel ataku, osoba B (w skrócie B) - atakujący, czyli osoba próbująca zrobić coś dla A.
Założenia:
- wbrew nazwom B ma dobre zamiary wobec A
- A nie daje w żaden jasny sposób do zrozumienia że czegoś chce bądź nie chce

Analiza

Wariant 1
- A chciałoby żeby B zrobiło
- B zrobiło
Efekty: Radość i spełnienie marzeń A. Chwała i cześć B.

Wariant 2
- A chciałoby żeby B zrobiło
- B nie zrobiło
Efekty: Stan A nie zmienia się. Stan B nie zmienia się.

Wariant 3
- A nie chciałoby żeby B zrobiło
- B zrobiło
Efekty: A jest rządne krwi B. B wykrwawia się na śmierć.

Wariant 4
- A nie chciało żeby B zrobiło
- B nie zrobiło
Efekty: Stan A nie zmienia się. Stan B nie zmienia się.

Wariant 5
- B zrobiło
- A nie obchodzi co B zrobiło
Efekty: Stan A nie zmienia się. B marnuje swój czas.

Wariant 6
- B nie zrobiło
- A nie obchodzi co B nie zrobiło
Efekty: Stan A nie zmienia się. Stan B nie zmienia się.

Podsumowanie

Gdy B nie robi o co nie było proszone, nic się nie zmienia.
Gdy B robi coś o co nie było proszone, w 66% wypadków jest to ze stratą dla B i w połowie tych wypadków ze stratą również dla A.

Jasno wobec tego widać że bezpieczniej jest nie robić niż robić.

Wielkie rzeczy

Wiem, wiem. Miały tu być wielkie rzeczy, ale ich nie będzie. Po prostu jak było wspomniane jestem piękny i leniwy, a że zaliczyłem dziś niemalże sześciogodzinną akcję trasy urlopowej (wg. nowej idei) przy użyciu agentomobile to teraz już naprawdę nie mam aż tyle ambicji żeby coś konkretnego zrobić w zakresie rzeczy wielkich i niwelowania kontrastu. Poza tym, naszła mnie pewna myśl o rzeczach wielkich, która idealnie tłumaczy lenia.

Nowa idea trasy urlopowej powstała w czasie przemyśleń podczas powrotu z tej. Po prostu zostało za mało czasu żeby zachciało mi się ruszyć na powtórkę trasy zeszłorocznej, a ta pod pewnymi względami przypominała właśnie zeszłoroczną, więc tą dzisiejszą ogłosiłem trasą urlopową 2008. Na następny rok zaplanuję coś innego, ale to dopiero w następnym roku.

Tymczasem jednak jeszcze może coś krótkiego w poniedziałek lub wtorek i agentomobile idzie na urlop do końca mojego urlopu. A rzeczy wielkie?

Rzeczy wielkie nie powstają wraz z jednym wpisem. Rzeczy wielkie trzeba tworzyć latami, dekadami, pokoleniami. Aby w takim wpisie miały być rzeczy wielkie to potrzeba lat kiełkowania pomysłu na te wielkie rzeczy, zbierania materiałów i sił oraz czasu. To się nie da tak w kilkanaście godzin.

A jak komuś się uda to pogratuluję mu w pierwszej kolejności.

Pytanie o stan agentury.

No więc Agent jest piękny i leniwy. Agentka jest ambitna. Co z tego wynika? Ano niewiele. Agenturalne lata lecą a czegośmy dokonali? No?

Akcje agenturalne sie rodzą nagle i wydają sie wspaniałe (kiedy są w formie pomysłu czy planu) ale gdy przychodzi do wykonywania, to raczej marnie to wygląda. Cóż poradzić?

Jak przywrócić Agenturze lata świetności? Czym karmić Agenta, żeby zaczął coś robić?

Jednym zdaniem

Zaczynam mieć dziwne wrażenie, że mi już nawet emerytura nie pomoże.

Bezrobocie, czyli wakacje.

Rocznica znów była. Dwanaście lat. Nie świętowałam, mimo, że wystarczyło sie odwrócić do okna. Nie było nastroju.

Brak pracy męczy bardziej niż praca. Niestety taka jest prawda. Żeby nie zwariować, trzeba sobie organizować zajęcia, więc organizuje. Pisze listy, sprzątam kąty, gotuje, szyje, nauczyłam sie zszywania książek więc i to robie. Pełno tego wszystkiego a i tak pomaga to tylko troszke.

Gdybym tylko znała Farsi. Gdyby tylko... Za dużo gdybam. Trzeba sie przyzwyczaić, że jest jak jest i nie będzie lepiej.