Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Piekielny Tydzień

W imie sprawiedliwości, mam tydzień z piekła rodem. Cieszy mnie, że jest sprawiedliwie (a raczej, że sprawiedliwości daje sie szanse używając niebieskiej miski do losowania). To jedno pociesza duszę.

Pozatym wampiry gryzą po rękach a ufoludki w plecy. I od tego wszystkiego powoli traci sie zdrowe zmysły. Cóż począć. Teraz będzie tylko gorzej.

Między wrony

Ciężko być dobrym agentem wśród wampirów.

Postrzał

Czasami mi się śni że nie udaje mi się uciec. W którymś momencie czuję że wytracam cały poprzedni pęd biegu. Wiem że oberwałem. Ale żeby z łuku?!

I wtedy też nie wiem czy gorsze jest to że jestem raniony strzałą (tudzież strzałami) czy to że dostaję w plecy nie wiedząc kompletnie kto mi to uczynił.

W gruncie rzeczy wydaje mi się że pierwotnie planowałem skomponowanie listy podobnej do tej jaką skonstruowała agentka. Problem tylko w tym, że zapomniałem kompletnie jakie były punkty na liście. Teraz ich wymyślać też nie będę bo chcę wykorzystać czas długiego weekendu na naprawę bilansu snu (i samych snów może też) a co za tym idzie, agent idzie.

(...i poszedł)

Zła agentka.

Bo:

1)Agent sie nie słucha wcale.
2)Wszystko boli i dokucza.
3)Prace znaleźć ciężko.
4)Stracić obecną jeszcze gorzej.
5)Jest koniec niedzieli.
6)Plany letnie są coraz bardziej blade.
7)Wszędzie bałagan i chaos.
8)Brak pieniędzy denerwuje.
9)Koszmary męczą.
10)Trzeba jeszcze wytrzymać ponad miesiąc.

Pustak

I co z tym zrobić? Zacząłem już pisać. Ba, nawet napisałem jeden cały akapit, więc wypadało by jednak coś skończyć. Problem w tym że im więcej już napisze tym mniej mi się to podoba i co raz to usuwam co już napisałem. W efekcie tylko tracę czas na klepanie nic nie znaczących literek...

...i wymyślanie teorii o odwrotności albo nawet odwrotności odwrotności.

Ech, totalna bezmyślność mnie opanowała. Aczkolwiek abstrakcja jeszcze jest na poziomie.

Zmiana na lepsze

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Nie jest tak niedobrze jak ostatnio, ale nadal nie jest dobrze.

Właśnie dlatego że zmiana tak na prawdę na lepsze nie jest. W tej chwili rządzi iluzoryczne wrażenie sytuacji lepszej.
Co nie zmienia jednak faktu iż pozbyłem się dużego ciężaru. Przy okazji dostałem pozytywny znak oraz odbyłem bardzo przyjemną rozmowę (na bardzo abstrakcyjny temat). W efekcie powstała właśnie iluzja, która być może pomoże wyjść na prostą.

Doszedłem do wniosku że próby zobaczenia czegoś z nierealnej perspektywy mają duży potencjał odblokowywania myślenia.

A teraz spać. Dobry wampir to śpiący wampir ;)

Wszystko sie zmienia.

U mnie jest podobnie. Coś chce sie napisać a potem ta ochota przechodzi. Jest o czym pisać, bo dużo sie dzieje. Ale to tak bywa, że człowiek zbyt zmęczony, żeby zrobił wszystko, co zrobić chce. Lista Rzeczy do Zrobienia rośnie z dnia na dzień.

Wampiry. Jeden zwłaszcza denerwuje strasznie. Usiłuje całować po rękach a potem gryzie. I nie ma jak od niego sie uwolnić.

Klątwa. Agentka ma idealny słuch. Miła pani to zmierzyła. Agentka ma też głupią chorobe, która powoduje uczucie, że ktoś wiertarką chce jej przewiercić uszy lub mózg.

Szpital. Znów powtórka z lśniących korytarzy i smutnych ludzi w białych fartuchach. Znów strach i panika.

Stres. Trzy godziny i 45 minut leżenia na podłodze i śpiewania przez płacz, że "Pa-ni-X-jest-głu-pia-i-jej-nie-lu-bie". I to ma być ten lekki dzień.

Jak jest

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Kompletnie nie jest dobrze.

Pierwszy raz miałem plan napisania czegoś w środę i tak od tej środy do soboty codziennie wymyślałem co napiszę i nie pisałem, a jak dziś w końcu znalazłem chwilkę żeby naskrobać coś w logu agenturalnym to oczywiście nie pomyślałem co napisać, więc wszystko idzie czysto na żywioł.

Walka o sen ciągle trwa i ciągle przegrywam. Najbardziej przygnębiające jest to że teraz jestem w plecy nawet w weekendy i nie mam szans w ten sposób wyrównać balansu. W ogóle sytuacja wygląda beznadziejnie.

Listy zadań już nawet nie robię. Co mi akurat się przypomni (tak jak na przykład agentura dziś) albo jak ktoś się z czymś przypomni (tak jak na przykład siostra z forum) to akurat może zrobię a może będzie musiało odczekać te zwyczajowe 2 lata.

"tak więc pamiętajcie: nie ma żadnych potworów." -Wampir - bo wampiry to wampiry a potwory to potwory ;) Agentura w swoich szeregach potworów jeszcze nie stwierdziła.

I jeszcze jedno: Tak. To są kaczeńce.

Z wampirzych przypadków

Bat

Hmmm... wydaje mi się że entuzjazm połączony z zimną krwią nie daje entuzjazmu widocznego. Ale co to?

(przylatuje mały nietoperz)

(mały nietoperz eksploduje)

(przylatuje drugi mały nietoperz)

(drugi mały nietoperz eksploduje)

(przylatuje trzeci mały nietoperz)

(agent na dachu eksploduje)

Kwestia Narratora

Tak jest! Agent eksplodował! Wymknę się spod jego obserwacji.

(Narrator wymyka się)

I co? I co? I co? Trzeci mały nietoperz to wampir. Wampir to ja. Ale jako wampir nie mam nic do przekazania. W tym leży cały problem.

(Wampir tymczasowo przybiera formę eksplodowanego agenta i przybiera pozę filozoficzną)

Każdy kogo spotykam jest podwójnym agentem. Czy to nie czyni ze mnie podwójnego agenta?

(agent powraca do formy Wampira)

Drugi problem leży w tym że jutro rano trzeba iść do pracy a w związku z tym powinienem iść spać. W połączeniu z wampirzą naturą brzmi to tak idiotycznie, że naprawdę idzie się załamać...

(Wampir przybiera formę trzeciego małego nietoperza, który z oklapniętymi skrzydełkami wychodzi)

Koniec Świata i co dalej?

   Agentka powiedziała, że umiera. I co? I nic. Prawie nikogo to nie zainteresowało. Utwierdziło to agentke w jej przypuszczeniach i spowodowało, że dwie hipotezy stały sie tezami.

   A) Świat zawiedzie.

   B) Internauci nie są prawdziwi.

   Za to towarzysze z piekła Agentką sie opiekują. N. nawet witaminy polecił zażywać. Jednak trzeba przyznać, że pod tym względem piekło jest dobre... Bez N, S, D, J, B, D i paru innych ludzi nie dałoby sie tam wytrzymać...