Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Zmiana na lepsze

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Nie jest tak niedobrze jak ostatnio, ale nadal nie jest dobrze.

Właśnie dlatego że zmiana tak na prawdę na lepsze nie jest. W tej chwili rządzi iluzoryczne wrażenie sytuacji lepszej.
Co nie zmienia jednak faktu iż pozbyłem się dużego ciężaru. Przy okazji dostałem pozytywny znak oraz odbyłem bardzo przyjemną rozmowę (na bardzo abstrakcyjny temat). W efekcie powstała właśnie iluzja, która być może pomoże wyjść na prostą.

Doszedłem do wniosku że próby zobaczenia czegoś z nierealnej perspektywy mają duży potencjał odblokowywania myślenia.

A teraz spać. Dobry wampir to śpiący wampir ;)

Wszystko sie zmienia.

U mnie jest podobnie. Coś chce sie napisać a potem ta ochota przechodzi. Jest o czym pisać, bo dużo sie dzieje. Ale to tak bywa, że człowiek zbyt zmęczony, żeby zrobił wszystko, co zrobić chce. Lista Rzeczy do Zrobienia rośnie z dnia na dzień.

Wampiry. Jeden zwłaszcza denerwuje strasznie. Usiłuje całować po rękach a potem gryzie. I nie ma jak od niego sie uwolnić.

Klątwa. Agentka ma idealny słuch. Miła pani to zmierzyła. Agentka ma też głupią chorobe, która powoduje uczucie, że ktoś wiertarką chce jej przewiercić uszy lub mózg.

Szpital. Znów powtórka z lśniących korytarzy i smutnych ludzi w białych fartuchach. Znów strach i panika.

Stres. Trzy godziny i 45 minut leżenia na podłodze i śpiewania przez płacz, że "Pa-ni-X-jest-głu-pia-i-jej-nie-lu-bie". I to ma być ten lekki dzień.

Jak jest

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze. Kompletnie nie jest dobrze.

Pierwszy raz miałem plan napisania czegoś w środę i tak od tej środy do soboty codziennie wymyślałem co napiszę i nie pisałem, a jak dziś w końcu znalazłem chwilkę żeby naskrobać coś w logu agenturalnym to oczywiście nie pomyślałem co napisać, więc wszystko idzie czysto na żywioł.

Walka o sen ciągle trwa i ciągle przegrywam. Najbardziej przygnębiające jest to że teraz jestem w plecy nawet w weekendy i nie mam szans w ten sposób wyrównać balansu. W ogóle sytuacja wygląda beznadziejnie.

Listy zadań już nawet nie robię. Co mi akurat się przypomni (tak jak na przykład agentura dziś) albo jak ktoś się z czymś przypomni (tak jak na przykład siostra z forum) to akurat może zrobię a może będzie musiało odczekać te zwyczajowe 2 lata.

"tak więc pamiętajcie: nie ma żadnych potworów." -Wampir - bo wampiry to wampiry a potwory to potwory ;) Agentura w swoich szeregach potworów jeszcze nie stwierdziła.

I jeszcze jedno: Tak. To są kaczeńce.

Z wampirzych przypadków

Bat

Hmmm... wydaje mi się że entuzjazm połączony z zimną krwią nie daje entuzjazmu widocznego. Ale co to?

(przylatuje mały nietoperz)

(mały nietoperz eksploduje)

(przylatuje drugi mały nietoperz)

(drugi mały nietoperz eksploduje)

(przylatuje trzeci mały nietoperz)

(agent na dachu eksploduje)

Kwestia Narratora

Tak jest! Agent eksplodował! Wymknę się spod jego obserwacji.

(Narrator wymyka się)

I co? I co? I co? Trzeci mały nietoperz to wampir. Wampir to ja. Ale jako wampir nie mam nic do przekazania. W tym leży cały problem.

(Wampir tymczasowo przybiera formę eksplodowanego agenta i przybiera pozę filozoficzną)

Każdy kogo spotykam jest podwójnym agentem. Czy to nie czyni ze mnie podwójnego agenta?

(agent powraca do formy Wampira)

Drugi problem leży w tym że jutro rano trzeba iść do pracy a w związku z tym powinienem iść spać. W połączeniu z wampirzą naturą brzmi to tak idiotycznie, że naprawdę idzie się załamać...

(Wampir przybiera formę trzeciego małego nietoperza, który z oklapniętymi skrzydełkami wychodzi)

Koniec Świata i co dalej?

   Agentka powiedziała, że umiera. I co? I nic. Prawie nikogo to nie zainteresowało. Utwierdziło to agentke w jej przypuszczeniach i spowodowało, że dwie hipotezy stały sie tezami.

   A) Świat zawiedzie.

   B) Internauci nie są prawdziwi.

   Za to towarzysze z piekła Agentką sie opiekują. N. nawet witaminy polecił zażywać. Jednak trzeba przyznać, że pod tym względem piekło jest dobre... Bez N, S, D, J, B, D i paru innych ludzi nie dałoby sie tam wytrzymać...

Krótko i nie na temat

Jak na pisać nie na temat skoro temat jest nie na temat?

Odrywając się jednak od paradoksów.
W entuzjazmie jest coś czego nie lubię. Nie wiem co to, ale to coś jakoś mnie odpycha. Nie to żebym nie bywał entuzjastycznie do czegoś nastawiony. Bywam. Bardzo rzadko jednak zdarza się tak, że entuzjazm ten jest generalnie widoczny. Agent powinien chyba zachowywać zimną krew w każdej sytuacji, nie?

Odchył w planie

Kwiatki
W takie dni jak ten zaczynam się zastanawiać jak wielką rolę może odgrywać przyzwyczajenie w życiu.
(tu agent przez dłuższy czas bije się z myślami na temat ich sformułowania)
Z jakiegoś powodu tylko jeden sposób wykonania planu jest uznawany za właściwy. Poprzestawianie zadań powinno dać teoretycznie taki sam efekt, ale w praktyce sprawdzić tego się nie da bo z założenia jest to przeciwne przyzwyczajeniu, więc nie warto nawet próbować.
Zastanawiającym jest też rozwój sytuacji w której z jakiś powodów zakłócenie powodujące opuszczenie pewnych rzeczy z planu stało się stałe. Czy poprzestawiałbym plan tak żeby móc znowu wykonywać wszystkie punkty? Czy też może bym na stałe opuścił ten punkt? To chyba byłby taki test faktycznej potrzeby istnienia punktu w planie.

Na razie zakładam jednak, że za tydzień wszystko wróci do normalności i znowu będę postępował zgodnie z wypracowanym przyzwyczajeniem.

Rozdroże II

Czasem warto stracić mnóstwo czasu, żeby zobaczyć dokąd może poprowadzić któraś z dróg.

Perspektywa.

Jak to łatwo czasem zauważyć zmiane w świecie. Wystarczy, że jedna rzecz sie zmieni a wszystko wygląda jakoś inaczej.

Wiadomo wszystkim, że agenci nie są nieśmiertelni. Nawet można by powiedzieć, że niebezpieczeństwo na nich czyha bardziej niż na innych ludzi. Nie jest więc dziwnym, że i na agentke znów coś czyha. Nawet więcej. Agentka umiera. Oczywiście, że sie nie poddała (w końcu należenie do Agentury do czegoś zobowiązuje) i walczyła ale w tym momencie siły anty-agenturalne wygrywają. Niewiadomo jak to będzie a do śmierci bliżej i bliżej.

Muzycznie

Znowu będzie krótko, choć dłużej niż ostatnio. Do tego muzycznie.

Rockwell

Gdzieś wyczytałem, że „Somebody's Watching Me” to piosenka przez wielu uważana za hmm... obciachową. Nie mam kompletnie jednak pojęcia czemu. Moim zdaniem to klasyk :)

Depeche Mode

Czy wiecie, że niemalże 70 utworów stworzonych przez Depeche Mode doczekało się coveru?

Sam Roberts Band

Polecam. Osobiście najbardziej mi wpadł do głowy utwór „An American Draft Dodger In Thunder Bay” ale reszta też jest warta przesłuchania.