Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

O społecznej naturze

Właściwie to nie czuję potrzeby napisania. Właściwie to czekam aż skończy się inny proces. Właściwie to w pewnym momencie chciałem o tym napisać, ale nie sformułowałem tej myśli. Dlatego nie tylko będzie, ale już jest bez sensu.

To jest tak że raz na jakiś czas czuje się jakąś taką niesamowitą odrazę do gatunku ludzkiego. Silną do tego stopnia że chciało by się zabić wszystkich. Co do jednego. Z sobą włącznie.
Raz na jakiś czas spośród tych razów na jakiś czas kiedy się czuje odrazę do gatunku ludzkiego przychodzi takie, dość oczywiste pytanie - dlaczego jest tak że tak jest?

Wyższy filozoficznie dziś stwierdził że takie jest społeczeństwo po prostu. I właściwie się z nim zgodziłem.

Cywilizacja czyni niektóre sprawy, pierwotnie naturalne, nienaturalnymi i budzącymi odrazę.

Agenci na emeryturze

Agenci przechodzą na emeryturę generalnie. Co robią i jak wyglądają to jednak nie jest wiadomym. Z reguły kończą pracę pewnego dnia, a potem znikają jak kamień w wodę. Co prawda zwykle potem pojawiają się jakieś plotki co się z kim stało, ale jak to z plotkami bywa, są one kompletnie niesprawdzone.

Osobiście mam (jeszcze) nadzieję na to że na emeryturze będę właśnie taki zadowolony i radosny, choć już zdążyłem podzielić się pewnymi wątpliwościami w tej kwestii.

Agent pracuje zawsze (chyba że jest na emeryturze). Nawet jak wygląda na to że nie pracuje to pracuje tylko się kamufluje i niby że nie pracuje. Tak, jakoś tak. Nawet jak gra w kości to robi to w pracy.

Na koniec jeszcze polecam piosenkę. Gorillaz - Spitting Out The Demons. Świetne :)

Pokrzepiająca mielonka

Agenci
Czasami Spam potrafi zawierać pokrzepiające hasła.

Bez konkretnego tytułu

Zbierało się, zbierało się i się przebrało. Po prostu za dużo tego wszystkiego ostatnio było. W gruncie rzeczy nadal myślę nad uzdrowieniem sytuacji, ale przynajmniej nie czuję się z tego powodu tak przybity.

Co śmieszne, w grach ten problem praktycznie rozwiązałem już jakiś czas temu (choć też mam wrażenie że nie jest to idealne rozwiązanie), ale w innych dziedzinach życia jakoś jeszcze nie wpadłem na to żeby powtórzyć coś podobnego. Inna sprawa, ze gry to taki raczej niezbyt krytyczny aspekt życia i można na nim spokojnie eksperymentować. W każdym bądź razie... myśli mi się rozjaśniły. A to już jest pozytywne i tego należy się trzymać.

Tada.wav

Okazało się, że wczoraj stworzona podstawa to był klucz do całości. Dziś szło o niebo lepiej.
Jeżeli ujdzie to dobrze. Jeżeli nie ujdzie to napisać czemu nie ujdzie a ja postaram się zrobić tak żeby uszło.

Różowym nie jest.

A to jeszcze nie koniec

Tak, tak. Czyli nie, nie. To nie jest koniec. To tylko podstawa.

To tak zawsze jest. W tym konkretnym przypadku myślałem że to będzie pryszcz. Wymienię to i owo, przetestuję, wkleję i pojechali. Będzie pięknie. Figę!
To tak zawsze jest. Robię jak wstępnie zakładałem i efekt jest kompletnie inny niż przewidywany. Więc szukam przyczyny. Miejsca, w którym leży problem. A to trwa.
To tak zawsze jest. Po czasie przyczyna się znajduje ale termin minął już. W międzyczasie doszły inne pomysły, powinności, zlecenia, zadania. A ja nadal jestem jakby na początku, ale w sumie jakby krok do przodu.

To tak zawsze jest i to jeszcze nie koniec.

(Narrator: Przekładając to na język dla ludzi a nie idiotów pokroju tego co wymyślił to na górze - aktualny wygląd jest przejściowy. Agent napotkał na problem, z którym nie poradzi sobie przed pójściem spać a nie chciał żeby blog z wywalonymi bebachami tak leżał. Jednocześnie nie chciał wrócić do poprzedniego stylu, gdyż ten przejściowy jest mu potrzebny jako podstawa do opracowania docelowego wyglądu. Głupie ale prawdziwe.)

Minimalizacja

W ramach minimalizacji notatek trzy zdania z 11 listopada zeszłego roku.

„Dzień zwyczajny. Kolejny poświęcony dążeniu do rzeczy wyższych.
Szedłem ulicą zatopiony w morzu ludzkim, bezbłędnie się z nim integrując.”

Musiałem używać kamuflażu. W innych przypadkach nie integruję się z tłumem.

Rozmowy i myśli, czyli życie.

Dużo tego ostatnio, rozmyślanie, ocenianie i rozmowy z ludźmi. Sporo ludzi w różnych formach i sporo też mądrości od nich płynie. Nie powiem, że nie korzystam z tego. Bardzo mili są i nie wiem czy całkiem na to zasługuje. Ale staram sie być dla nich tak dobra jak oni dla mnie. I jakoś to sie kręci.
...
Znaczki. Trzy małe wiaderka układam i rozdzielam. Filateliści też są mili i bardzo piękne rzeczy mi pokazali. Być takim królem Augustem czy inszym i mieć takie pieczątki jak on byłoby fajnie. Lak mam, tylko pieczęci odpowiedniej brak. I te pieczątki i znaczki i koperty i listy i pocztówki- dwóch dni zabrakło, żebym sie wszystkim nacieszyła.
...
Bojkot olimpiady sie prawie kończy, bo zdaje sie, że sama impreza sie kończy. Ciekawa jestem jaka będzie rozmowa po olimpiadzie i czy w ogóle jakaś będzie.
...
Agentka też dostała nagrode za bycie dobrą. Fryzjerka obcięła mi włosy, ile tylko chciała i w nagrode za włosy, obcięcie było darmowe. To był bardzo dobry ruch. Bardzo dobry.
...
Do tego ze Zwycięzcą sie kłóce sporo, bo uważa on, błędnie, że ja kieruje przeznaczeniem a nie odwrotnie. Ale jesteśmy dla siebie bardzo cywilizowanymi obcymi, więc nie jest źle.
...
I jeszcze strach przed lataniem. I jeszcze genealogia, badania snu, pomidory, malowanie drzwi, zbieranie grzybów, itd. Chaos wkoło sie panoszy i go ciągle przybywa.

This is the end...

Tak więc agent dobija właśnie do kresu wakacji agenta. Co prawda od kiedy skończył się urlop to ciężko było nazywać to wakacjami, ale jednak jakoś tak jeszcze nie do końca to był czas zwykły.
Od jutra jednak czynników wakacyjnych będzie tak mało, że można je spokojnie pominąć. Co tego zamierzam wziąć się do roboty tak na serio. Ostatnie dwa tygodnie stały pod znakiem porażek i wydłużającej się listy TODO kompletnie aktualnych rzeczy. Lista TODO generalna jest już i tak gigantyczna a z każdym dniem zbliża się godzina zero i trzeba by było nie zawalić tego zupełnie. Stąd takie postanowienie całkiem nie małe.

Jakiegoś rozbudowanego podsumowania wakacji nie będzie, bo nie bardzo jest (po) co podsumowywać. Jak zwykle uważam że zrobiłem co byłem w stanie zrobić by było dobrze. Było dobrze na tyle na ile być dobrze mogło więc.

...my only friend.

Akcje na lewo i prawo.

Agentka działa. Realizuje poprzednio ułożone plany i tworzy nowe. Wycieczka w Bieszczady i do aniołów nie wyszła. Ani ta do Pragi. Ale, działa sie w innych kierunkach. Pływa sie w jeziorach i oceanach. Mieszka sie w namiocie. Łazi sie niebieskim i czerwonym szlakiem. Je sie śniadania z ogniska i zbiera góry grzybów. Borowików najwięcej ale są i siciaki, kozaki i pare maślaków. Do tego pełno gotowania, włącznie z balsamem na dusze. I listy. Można pływać w tych listach. Tak to właśnie wygląda.