Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo


Wr[a/ó]żenie

Czas. Wywiad. Dziennik. Sieć. Praca. Technika. Zagrożenie. Rower. Zdrowie. Znajomości. Informatorzy. Cmentarz.

Czuję to.

Nadchodzi czas zdarzeń niezwykłych.

Dialog wewnętrzny

- Co mnie tu jeszcze trzyma?
- Brak przymusu

Jeszcze nowszy miesiąc

A tu grudzień z nagła się pojawił.
W sumie to nie z nagła (pomijam fakt że wczoraj [sobota] byłem święcie przekonany, że mamy jeszcze listopad i usiłowałem wszędzie przestawić datę na 30 listopada). Grudzień przychodzi w momencie ściśle określonym i wyznaczonym wieki temu, a jednak jakoś tak z nagła.

O równowadze

Z równowagą jest tak, że jest ona niemalże idealna (nie chcę sobie jeszcze zabierać nadziei na to że da się ją osiągnąć). W teorii o trampolinie równowaga to jest stan, w którym się odbija się na właściwym sobie poziomie. Na wysokość zadowolenia i niskość nie rozbicia się o podłoże pod trampoliną. Stan spokoju psychicznego. Cały trik polega właśnie na tym, żeby wykonywać takie ruchy i decyzje, które nie będą napędzały odbijania się, przez co, mimo że zmieni się coś to równowaga zostanie zachowana.

Pozostaje kwestia odkrycia sposobu na znalezienie tej równowagi.

Piosenka tygodnia

Camille Jones - The Creeps - o tym będzie jeszcze trochę, jak rozgryzę zagadkę.

Nowy - stary miesiąc.

Wszystko sie zmienia, czas leci, agentura podupada. Już jest listopad. Listopad! I to końcówka a tu jeszcze ani nawet słowa nie ma o życiu. Nie wiadomo konkretnie co sie dzieje. Myśle, że częściowo to wina jesieni (a nawet jeśli nie jest to wina jesieni to agent powie, że to wina jesieni). Myśle, że po prostu wszyscy są zajęci. Może czasu brak.

Sprawy życiowe dla mnie mają teraz tylko dwa kolory. Rzeczy albo są wyraźnie czarne albo białe. Nie ma narzekania na drobnostki (a nawet jeśli jest, to bez przekonania). Wszystko sprowadza sie do jednego, czy ludzie żyją, czy nie. Jeśli żyją, to jak.

A poza tym... Era pisania istnieje dalej. Ludzie chcą, żeby pisać, to sie pisze. I to wystarcza, że robi sie coś, co oni chcą i docenią.

No i ostatnia wiadomość listopadowa: Agent sie starzeje.

Zostają tylko zabawy w izolatce.

Straszny to miesiąc. Okropny i w ogóle nie do życia. W takich sytuacjach zostaje tylko poleganie na ludziach, na których polegać można. Dobrze jest, jak sie takich ma.
Najgorsze jest to, że to wszystko złe, ta cała gorycz i paskudność zbiera sie i nie ma jak wypłynąć. Nie ma wyjścia i podejrzenie jest, że sie w końcu wybuchnie po prostu. Wtedy może być już za późno i ktoś ucierpi.
-"Wszystko w porządku?"
-"Nie."

Chodzenie w miejscu

- Sama się wyrzuć! - odparł bezgłośnie rozdrażniony agent


Pomimo widma nieustającego zagrożenia trzeba jednak starać się nie zaprzestawać swojej działalności. Centrala nie uznaje wymówek w stylu "a bo ścigali mnie" (pomijając oczywiście sytuacje, kiedy ścigali tak że agent nie nadaje się do użycia). W działalności jednak zdarzają się takie momenty kiedy jej sens niejako zanika. W szczególności kiedy brakuje efektów i nie widać postępu. Nic nie widać. Kolejny miesiąc mija a sytuacja się nie zmieniła na lepsze. Jedyne co wtedy trzyma akcję przy życiu to wizja celów wyższych.
... i brak akcji ze strony ukrytego prześladowcy.

Zamiana ról

W życiu agenta czasami zdarza się tak że z myśliwego staje się ofiarą. Z obserwatora staje się obiektem.

Nie chodzi bynajmniej o uciekanie przed dwoma typami ze spluwami w rękach, którzy nawet nie próbują udawać że tymi dwoma nie są. Mam na myśli raczej innego agenta (może nawet agentów), który tym razem był lepszy ode mnie i to on teraz zarządza tym całym teatrzykiem. Nie wiem gdzie jest, nie wiem kim jest, nie wiem kiedy uderzy, nie wiem kto go przysłał i nie wiem dlaczego akurat ja. Właśnie ze względu na taką ilość niewiadomych trzeba się teraz pilnować na każdym kroku. Nawet najmniejszym.

Olśnienie

I nagle przychodzi taka myśl, która rozwiązuje nieprzeniknioną do tej pory zagadkę: To wszystko wina jesieni!

P.S. Pozmieniało się przypadkowo po tym jak ostatnio chciałem poeksperymentować a serwis przestał nagle odpowiadać.

Zaufanie

Czasami odnoszę wrażenie że zaufać sobie jest trudniej niż innym. Swoje słabości i ograniczenia zna się na wylot a o tych cechach u innych na ogół ma się tylko jakieś wyobrażenie, bo zwykle ludzie nie afiszują się z nimi.

Z drugiej strony gdy zawiedzie się zaufanie dane sobie żal z tego powodu jest mniejszy niż w przypadku gdy zawodzą inni. Bo swoje słabości się zna a u innych odkrywa się je właśnie tym momencie.

Cytaty.

"Jesteś najgorszym człowiekiem na świecie. Najgorszym na całym świecie. Nie lubie Cie. Ignoruje Cie. Ignoruje Cie!!!" - S.S.
***
"Mądre kobiety nie ufają mężczyznom, którzy mówią: zaufaj mi." - telewizja
***
M-Pod tymi sosnami powinny być maślaczki, a pod tamtą ścianą lasu borowiki.
J-A skoro nie ma wody to co będzie?
M-Gówno.
J-Nie wiem czy nawet to.
***
M-A co tam słychać w szerokim świecie?
J-Nie wiem, nie konsultowałam sie ze światem.
***
"Upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem"- Myslovitz.

Klucz

Było już całkiem ciemno gdy wracałem do domu raczej szybkim krokiem. Przy tak niskich temperaturach nie ma co się ociągać, narażając i tak już nadszarpnięte zdrowie. Będąc już przy bramce zatrzymałem się nagle i odwróciłem się. Nocną ciszę co raz przerywały charakterystyczne głosy.

Dzikie kaczki.

Zadarłem głowę do góry, ale oprócz czarnego nieba zasnutego chmurami nic nie wypatrzyłem. One już odlatują. Nie mam chyba co liczyć już na ciepłe dni.