Mrówkobójczyni, czyli jak zostałam złym człowiekiem w pracy.
Zaczęło sie niewinnie. Dzieci miały sie uczyć o mrówkach. Pan N. zakupił super skomplikowane pomieszczenia połączone szeregiem rurek, w których możnaby te mrówki obserwować. Oglądnięto przykładową mrówke pod mikroskopem, rysowano mrówki, czytano książki o mrówkach, uczono sie nazw części ciała i nawet śpiewano piosenki o mrówkach i przy nich maszerowano, jak mrówki. To wszystko to była pestka. Ale trzeba było mrówkami zaludnić (zamrówkowić?) te pomieszczenia. No to pan N. poszedł na polowanie. I wrócił z... czterema marniutkimi mrówkami. Jedna nam padła w pierwszej godzinie. Ale to nic, bo po tej porażce pan N. sie zaciął (w końcu nie można zawieść dzieci, zwłaszcza że tak bardzo chce sie studiować mrówki).
Pare dni pózniej przyniósł całe 15 malutkich mrówek i je wsadził do pomieszczenia. Kilkanaście minut pózniej przyszła pani S. ze swoim tuzinem pięknych wielkich mrówek. No i powstał problem. Rozdzielono pomieszczenia, rurki już nie były połączone i w jednym mniejszym siedział tuzin większych mrówek a w większym te 15 małych. Uwolniłam jedną mniejszą mrówke ale mnie powstrzymano przed resztą. Zaczęłam grzecznie podsuwać propozycje mrówkobójstwa. "Możebyśmy tak połączyli te rurki... wtedy te duże mrówki zamordują te małe i będzie więcej miejsca i sensowniej dla nich. Dzieci sie ucieszą." Dyskutowałam tę propozycje przy ludziach ale nie przy głównym pomysłodawcy. No i następnego dnia, wchodze a tu pan N. sie drze z wyrzutem: "Ty! Ja wiem co Ty chciałaś zrobić!" Jest teraz przekonany, że nie może mnie samej z mrówkami zostawić. Cały budynek już plotkuje o moich mrówkobójczych zapędach. Powiedziałam wszystkim, że skoro mi nie ufają, to napewno nic tym mrówkom nie zrobie, bo i tak by było na mnie. Mimo to, wszyscy patrzą mi na ręce gdy sie zbliżam żeby sobie popatrzeć.
Tagi: mrówki zło człowiek praca mrówkobójstwo
digg it |
del.icio.us

