Tymczasowo nienawidzę czwartków.
Za to piątki uwielbiam. Bynajmniej nie chodzi o to że jest to dzień zajęty. W piątki następuje wyładowanie energii wszelkiej do poziomu zerowego. I gdy już wszelkie wskaźniki osiągną minimum następuje reset. Zaczynanie od nowa jest takie... pozytywne.
Niestety obrażenia powstałe w wyniku wyładowań już takimi pozytywnymi nie są. Jak zawsze jednak elementem cyklu jest regeneracja sił do kuluminacyjnej akcji.
Wyładowania nie mają nic wspólnego z detonacjami. Tym bardziej że dokładna analiza kurtek nie wykazała jakiegokolwiek zagrożenia z ich strony. Pomysł jednak pozostał i jeżeli trzeba będzie kogoś zdetonować to wiem co wtedy zrobię.
Chyba że mój talent do zabijania fajnych pomysłów kolejny raz zniweczy genialny plan.


digg it
del.icio.us
Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy. »