Trzeba dna, żeby sie odbić, czyli terapia.
Ponieważ z czasem wcale nie ma poprawy i wedle zasad fizyki w miare spadania leci sie szybciej i spotkanie z twardą ziemią boli bardziej, rodzi sie desperacja. Desperacja ma to do siebie, że wprowadza elementy ryzykowne albo i nawet niepoważne. Człowiek wszystko wtedy jest gotowy zrobić, żeby tylko dotrzeć do swojego celu (tu przypomina sie ta scena z jakiegoś lekkiego fimu, gdzie to bardzo zdesperowany chłopak stoi w deszczu pod oknem ukochanej i na nic nie zwraca uwagi).
Piątek był tragiczny. Bardzo tragiczny. Włącznie z pięścią w nos i ukrywaniem sie za lodówką. I to dno całkowite sprawiło, że Agentka wpadła na genialny plan terapii. Postanowiła, że trzeba umysł i dusze uśpić i zablokować, choćby na krótki czas, by móc żyć dalej. Plan był prosty. Upić sie i żyć przez dobe BEZ koszmarów i myśli.
Towarzystwo miała małe ale za to dobrej jakości i jakoś to poszło. I co najlepsze w tym wszystkim, plan zadziałał. Agentka odżyła dzięki tej chemii (nie mniej, nie więcej).

digg it
del.icio.us