Luty, w skrócie.
"Człowieczeństwo to miłe miejsce, które można na krótko odwiedzić, ale nie chciał[o]by [się] żyć tam na stałe" - Greebo (Wyprawa Czarownic, Pratchett)
Życie agenckie jakoś płynie sobie. Nie za szybko, nie za wolno. Dzień po dniu znajduje sie nowe kłody pod nogami a potem sie je jakoś omija. Jakby w zwolnionym tempie stara sie je przeskoczyć i czasem sie udaje. Po tygodniowej przerwie, wróciłam do pracy i sie okazuje, że nic sie nie zmieniło. I dalej jest to samo i nigdy nie ma końca. Jak pracowałam w piekarni, to zawsze było tak, że jak już bułki i ciastka były zrobione i siedziały w pudle, to potem już ich nie zobaczyliśmy. Misja była wypełniona i był koniec. Był potem następny dzień i następne bułki, ale to już były inne, nowe. A tu tak nie można. Cokolwiek by sie zmieniało, zawsze wszystko sie sprowadza do tego samego, niezmiennego materiału. Męczy to bardzo. Ale życie jakoś sobie płynie.
Poza tym, są ludzie: koleżanki i internauci. I jest też wielkie planowanie, włącznie z przewodnikami i mapami. To jakoś daje nadzieje w tym niezbyt prostym życiu.
Tagi: luty życie planowanie bez_końca pratchett
digg it |
del.icio.us

