Luty w skrócie
Moja wersja lutego w skrócie.
Ja co prawda nie pracowałem w piekarni i nie bardzo wiem jak to jest gdy to co się zrobi znika z oczu, a potem tego się nie widzi, ale o ciągłej pracy nad tym samym materiałem mam już jakieś pojęcie. Czasami coś się zrobi i dość długi czas to nie wraca ale prędzej czy później będzie trzeba znowu widzieć to co się kiedyś wytworzyło (albo co ktoś inny wytworzył) i znowu trzeba będzie to rozgrzebać, zrozumieć, poprawiać albo zmienić... W moim przypadku by to było nawet w porządku gdyby nie to że mam teoretycznie nieskończenie wielki zbiór możliwych kombinacji zmian i poprawek.
Niby za tydzień ma nadjeść moje małe zbawienie. Pomoc. Ulga. Odciążenie. Boję się tylko że im bardziej tego oczekuje tym w mniejszym stopniu będzie to prawdą.
Zawsze jednak daje to możliwość myślenia: Jeszcze tylko tydzień.

digg it
del.icio.us
Co za chory blog na tym nireblogu to ja niemogę...w jakim ty świecie żyjesz? bohaterski agencie[haha] o jejku....