Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

O gwiazdach

Plan miałem dobry ale pogoda pokrzyżowała mi plany. Przez cały ostatni tydzień jak tylko pojawiałem się na przestrzeniach otwartych wieczorową porą to oczywiście niebo musiało być zachmurzone i o obserwacji gwiazd mowy być nie mogło (o ile obserwacją w ogóle można uznać wpatrywanie się w niebo kogoś o wzroku tak słabym jak mój). W związku z tym niefortunnym złożeniem zdarzeń pogodowych niestety nie miałem okazji do popatrzenia w gwiazdy i skonstruowania jakiejś refleksji z nimi związanej. Mogę tylko dopisać że nadal lubię patrzeć w gwiazdy.

Tak, wiem. Nie o te gwiazdy chodziło. W pierwszym odruchu miałem nie pisać na ten temat bo osobiście blogi o „gwiazdach” wydają mi się równie sensowne jak oglądanie „Mody na sukces”, ale potem przyszło mi do głowy że mógłbym tak zażartować i postanowiłem to wykonać. Jako że żart mi nie wyszedł to napiszę coś o człowieku, który stał się gwiazdą ubiegłego tygodnia. A może raczej antygwiazdą.

Josef Fritzl. Tak, tak. Wszędzie go było pełno. Strach było lodówkę otworzyć. W pokoju jednak jakoś wszyscy uważali że ta cała historia jest zbyt nieprawdopodobna żeby mogła się wydarzyć w sposób jaki jest opisywana. Ale co oni mogą wiedzieć? Czy w ogóle chcą wiedzieć? Ja poczytałem Wikipedię zamiast snuć własne teorie. Po tej lekturze doszedłem do jednego wniosku - niszczymy się. Cała ta cywilizacja chyli się ku upadkowi. Nie przez Josefa oczywiście. On jest tylko pionkiem, który odegrał swoją rolę aby ta całą machina stworzona przez ludzi mogła działać wedle praw swojego działania. Być może już jest za późno. Być może gdzieś tam są ludzie na prawdę świadomi tego dokąd zmierzamy. Być może już uznajemy ich za wrogów naszej wizji lepszego świata. Sęk w tym że i oni są w błędzie. Lepszego świata już nie będzie. Jedyne co można zrobić w tej sytuacji to wypełnić jak najlepiej swoją rolę w machinie i przyczynić się do dalszego upadku ludzkości. Tak, coś takiego... Ale co tam. Można to olewać i napawać się bez końca Hanah Montana i Jozefem Frizlem. To na pewno dużo fajniejsze niż zastanawianie się jak zginie ostatni człowiek na tej planecie. Tak przy okazji, polecam lekturę o Josefie na Wikipedii - jest strasznie przygnębiająca. Zaś dla miłośników mocniejszych wrażeń polecam na Wikipedii artykuł o odleżynach.

Teoria bloga w nawiązaniu do komentarzy

Realias to dość dobrze ujęła z tym pisaniem co leży komu na sercu (bądź się w głowie kłębi) ale z tymi „granicami” jednak nie trafiła tak do końca. Granic właściwie nie ma. Kwestią jest to do jakiego miejsca możemy się posunąć. Zarówno ja pisząc jak i czytelnicy czytając. Josef nie napotkał pewnej granicy w tym co zrobił, mimo że przynajmniej teoretycznie większość z nas by na nią trafiła. Ja też mogę nie napotkać granicy i napisać cokolwiek a czytelnicy mogą nie napotkać granicy i przeczytać owe cokolwiek. Inni natomiast nie wyjdą poza temat gwiazd bo napotkają na ową granicę i... wyjdą z tego bloga.
Ukierunkowanie bloga to w ogóle ciężka sprawa. Wbrew temu co sugeruje wing pisanie dla siebie w internecie jest bezsensowne. Wbrew temu co sugeruje Comenny pisanie tak żeby zatrzymać za wszelką cenę czytelnika i nabijać sobie statystyki jest równie bezsensowne. To jest kwestia równowagi, całkiem jak w życiu. Ja nie piszę dla siebie, jeżeli jednak komuś się kompletnie nie podoba co piszę to nie będę po nim płakał. Komentarze z konstruktywną krytyką bądź sensownymi uwagami biorę pod uwagę, bo czasami faktycznie robi się coś bez sensu a samemu tego nie zauważa, więc z pomocą czytelników można nieco się poprawić.

Do komentujących bezpośrednio

Realias. Jakbyś ugryzła to może i bym się odgryzł ;) Poza tym za stary już jestem żeby się na poważnie przejmować krytyką i chciałem podejść do tego „taktownie” tym bardziej że nie liczyłem na to że cokolwiek z tego dalej wyniknie (o jak się myliłem).
Comenny. Widać że nie znasz agentury. Inną względnie stałą komentatorką jest wing. I oczywiście ja tez komentowalem, tylko ze wpisow agentki jest jakby jakos mniej niz moich dlatego też mnie wśród komentujących mniej widać.
wing. hej, that's up what's up (literally ;) Blog + wyścig szczurów + agentura? Nigdy :) A w kwestii tła na komentarze to u mnie wszystko działa jak należy - okienko ma kolory narzucone przez system (chociaż mam wrażenie że chodzi o coś innego, ale nie jestem w stanie skojarzyć co)

A za tydzień? Notatka w stylu „dziś na obiad jadłem kotleta” czyli czarno na białym i realnie aż do bólu (chyba że znowu strzeli mi coś do głowy ;).

Tagi:
digg it | del.icio.us

Komentarze(3) »

  1. Realias — 2009-03-27 - 12:36:48 GMT 1

    Czemu nie piszesz kolejnych notek...? ta Ci wyszła spox czekam na następne.Całusy* pa..

  2. Wejdź na mój blog — 2009-03-27 - 12:39:05 GMT 1

    Cześć ... Fajny blog...zgłoś się do konkursu na moim blogu w którym ja oceniam wasze...możesz zdobyć 110 punktów!!!.Masz bardzo wielkie szanse...nie zaniedbujesz zbytnio bloga wejdź na www.inswenn.blog.onet.pl nieodmawiaj.

  3. Wejdź na mój blog — 2009-03-27 - 12:40:42 GMT 1

    Kliknij teraz na mój nick i gotowe...by się zgłosić musisz napisać w komciu że bierzesz udział,i podać adres bloga...wszystko tam pisze ''co i jak''...

TrackBack URI

Skomentuj


<a href> <em> <blockquote> <strong> <cite> <code> <ul> <li> <dl> <dt> <dd>