Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Marzenia i real

Uch. Just uch. And bonkers. Zacznę od czegoś co wymyśliłem w początkach tygodnia jak mi jeszcze nic nie pasowało do dzisiejszego tematu.

Marzenia i real - wersja pierwsza

Nie mogąc wymyślić czego faktycznie mogłaby dotyczyć notka wpadł mi do głowy całkiem niezły agenturalny plan. Mianowicie trzeba by było przejść się do jednego ze sklepów sieci Real i poszukać tam marzeń. Czy to marzeń zainspirowanych zawartością sklepu czy też marzeń, które zawartość sklepu by spełniała albo może produktów, które samozwańczo chciały by spełniać marzenia. Tak czy siak dzięki takiej dość prostej idei bez większego wysiłku myślowego można by było stworzyć ciekawy raport o marzeniach i realu. Problematyczne okazuje się tylko wykonanie. Moje pojawienie się w rzeczonym sklepie jest dość rzadko występującym zjawiskiem i raczej nie zapowiada się na to żebym szybko tam trafił. Ale sam pomysł akcji mi się podoba i jeżeli nie zapomnę a będę kiedyś w okolicy bądź będę mieć chwile wolnego czasu to może kiedyś wykonam akcję.

Marzenia i real - wersja druga

Gdy tydzień już był na półmetku i z ogólnego planu nie wynikało żeby akcja mogła się odbyć, od razu widać było że akcja jest w marzeniach a real wygląda tak że nierealnym jest jej wykonanie. I to by właściwie mogło być to. Gdyby nie fakt że zrobiło się ciepło.
Ciepłe dni oznaczają wiele dobrych rzeczy, ale jak dla mnie szczególne są dwie: krótkie spodenki i Agentomobile. Krótkie spodenki to zwykle szybka piłka - poszukać w szafce i przełamać opór presji społecznej. Mam to za sobą. Gorzej było z Agentomobile. Problemem jest to że w czasie zimy strasznie go zapuściłem. To oznacza że trzeba by było się nieco nim zająć, wyczyścić, doprowadzić do serwisu na przegląd i takie tam. Tak patrzyłem na ten plan do końca tygodnia i ciągle: „wtedy nie bo coś innego”. Jak to być może że nie mam kiedy zająć się Agentomobile?! Jak to być może że problemem jest umiejscowienie tego w czasie?! Fakt, że na początku wiosny zwykle pojawia się ten problem, ale nie w takim stopniu. Wtedy jakoś mnie tknęło i postanowiłem oczyścić sobie życie. Oczywiście to jest ta część co marzeniem jeno jest bo w rzeczywistości to wcale łatwym nie będzie. Jednoczesne łączenie pracy, projektu i zleceń nie było dobrym pomysłem. Jeszcze gorsze jest zakładanie że można by było tam wcisnąć coś jeszcze. Cóż, nie wycofam się teraz jednak. Brak czasu nie jest tym o czym się marzyło od samej podstawówki. I chociaż nie wydaje mi się by udało się kiedyś dożyć momentu w którym czasu będzie za dużo to zamierzam postawić na zwiększanie efektywności. Ciągle jeszcze mam nadzieję na ulepszenie systemu. Tymczasem jednak jakoś to przetrzymam i zsynchronizuję marzenia z realem.

Albo nie.

Podsumowanie

Jak zapowiedzianym było - temat jest ciężki do przetrawienia (nie to co dziejsze kotlety z obiadu :). Może dlatego że marzenia są abstrakcyjne a real jest absuradlny. Nie wiem.

To też jest koniec „Zdrowej trylogii”. Ciekawym eksperymentem było napisanie go. Jak się czyta to nie będę oceniał (bo nie ma komentarzy do części trzeciej). Może kiedyś (za rok np?) zrobię powtórkę o podobnym schemacie działania. Za tydzień też się pewnie okaże czy nie ma jakiegoś potężnego afterefektu po tym.

Ping pong i myśli szybkie

Jestem prawie zdrowy! Choć nie wiem jak długo. Pogoda jest zdradliwa.
Jeszcze się trzymam. Choć nie wiem jak długo. Znikąd ratunku.
Wing... jeszcze nie wiem co o tym myśleć. Jeszcze nie wiem czy coś w tej sprawie zrobić. Dzięki jednakże, bo to miłe w gruncie rzeczy.

Justin Timberlake awansował u mnie ostatnio do miana porządnego wykonawcy. Album „FutureSex/LoveSounds” jakoś mi się podoba.
Miałem coś jeszcze na szybkiej myśli ale mi uciekło. Typowe dla szybkich myśli.

Tagi:
digg it | del.icio.us

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy. »

TrackBack URI

Skomentuj


<a href> <em> <blockquote> <strong> <cite> <code> <ul> <li> <dl> <dt> <dd>