Wakacje.
Byłam na wakacjach, daleko i jakoś tak konkretnie. Co dzień było robienie planów a potem ich spełnianie. Dni wypełnione akcją i lenistwem (z przewagą akcji). Było zwiedzanie, cała gama muzeów, rozmawianie w obcych i naszych językach, kolorowe pieniądze, lody, pływanie w Rabie, jak za dawnych czasów, całowanie i przytulanie ludzi, których sie tak dawno nie widziało, miłe spędzanie z nimi czasu... Wakacje były świetne. Przykre wręcz było ich zakańczanie.
***
Były wiśnie, jabłka, maliny (ach, maliny), porzeczkoagrest, czereśnie. Obwarzanki... knedle, zapiekanki. Wiadra fasoli. Serki z pomidorem. Samo dobre jedzenie. Lody. Najlepsze lody są jednak przy kościele.
***
Książki za złotówke. Muzea, galerie, zwiedzanie. Bilety, syreny, tramwaje, łodzie. Zabawy przy fontannach i w lesie, na torach.
***
Kleszcze, bąki i komary. Dużo pokrzyw, ale to zdrowe podobno.
***
Miasta i góry. Góry i góry. Sporo tego było...
***
Groby, pomniki, puszcza. Chaos i wakacje. Było raczej świetnie. I ludzie. Już za mną tęsknią a ja za nimi.
Tagi: wakacje wyliczanka
digg it |
del.icio.us

